tablica epitafijna upamiętniająca ofiary pożaru z 1875 i 1876 r.

Jedną z największych katastrof w bocheńskiej kopalni soli w czasach nowożytnych był tragiczny w skutkach pożar, jaki wybuchł 30 grudnia 1875 r. Przez nieostrożność maszynisty niedawno wprowadzonej w szybie Sutoris maszyny parowej, doszło do pożaru w komorze Beusta, który trawiąc liny, smary i drewniane konstrukcje, szybko rozprzestrzenił się na znaczną część kopalni.

19 lipca 1930 r. w nadszybiu starej kotłowni przy szybie Campi wybuchł groźny pożar, który szybko przerzucił się na sąsiednie drewniane zabudowania. Siła żaru była tak wielka, że dopiero po dwóch godzinach ekipy strażackie mogły podejść wystarczająco blisko i rozpocząć gaszenie pożaru. Iskry unoszone wiatrem zdawały się nawet zagrażać pożarem miasta. Ostatecznie uratowano elektrownię, ale spalił się młyn solny i mocno ucierpiał sam szyb. Nad robotnikami salinarnymi zawisła groźba likwidacji zakładu i masowego bezrobocia.

Kopalnia soli, jako najstarszy zakład wydobywczy w Europie, jest bez wątpienia najcenniejszym zabytkiem Bochni. Jej początki sięgają roku 1248, kiedy to odkryto pokłady soli twardej. Przejęcie solonośnych terenów w Bochni przez księcia Bolesława Wstydliwego umożliwiło szybkie uruchomienie wydobycia tego cennego minerału.  Dzięki jego inwestycjom i pomocy Cystersów z Wąchocka powstały pierwsze szyby górnicze kopalni w Bochni: Sutoris i Gazaris. W całym okresie funkcjonowania, kopalnia decydowała o rozwoju miasta i dawała stale zatrudnienie wielu jego mieszkańcom. Nic więc dziwnego, że przez setki lat zamożność bochnian w dużym stopniu zależała od rozwoju miejscowej żupy solnej.