• Historia Ziemi Bocheńskiej
  • Z pasją o przeszłości...
  • Miejsca, ludzie, wydarzenia
środa, lipiec 17, 2019
sobota, maj 18, 2019 Janusz Paprota Życie codzienne
W staropolskiej Bochni, obawiano się nie tylko najazdu obcych wojsk, ale i własnych. Ich pobyt w mieście kończył się zazwyczaj rabunkiem mienia, a...
piątek, maj 03, 2019 Janusz Paprota Zagadkowe miejsca i obiekty
Na austriackiej mapie wojskowej z roku 1779, znajdujemy wiele zagadkowych obiektów, po których dziś nie ma śladu. I tak w Chodenicach nad Rabą, z...
poniedziałek, kwiecień 22, 2019 Janusz Paprota Nieistniejące
Odkryte w ostatnich latach pozostałości ratusza na nowo ożywiły dyskusję nad przeszłością Bochni i jej zapomnianych budowli. I choć dziś pod płytą...
niedziela, styczeń 13, 2019 Janusz Paprota XIX wiek
Ciekawą historię, jaka miała miejsce 200 lat temu w bocheńskim gimnazjum, przekazał w swoim pamiętniku urzędnik galicyjski Benedykt Gregorowicz. [1]...
0
0
0
s2sdefault
Cmentarz wojenny na Osikówce w Puszczy Niepołomickiej

Likwidacja batalionu strzelców podhalańskich w Puszczy Niepołomickiej to prawdopodobnie największe i najbardziej dramatyczne w skutkach starcie zbrojne we wrześniu 1939 r. w okolicach Bochni. Śmierć "Podhalańczyków" w rejonie Osikówki i Poszyny była wynikiem splotu wielu niekorzystnych okoliczności, od trudnego położenia rozpaczliwie wycofującego się batalionu począwszy, na zdradzie kolaboranta niemieckiego skończywszy.

Odznaka pamiątkowa 5 Pułku Strzelców PodhalańskichŻołnierze III batalionu 5 Pułku Strzelców Podhalańskich walczyli początkowo pod dowództwem mjr Janusza Rowińskiego i wchodzili w skład 156 pułku piechoty rezerwy, z którym razem wyruszyli na obronę południowych rubieży Polski. Po walkach pod Wiśniową i Kasinką Małą pułk zostaje odcięty od reszty wojsk i w dniu 6 września jego dowódca płk Walerian Młyniec podjął decyzję o jego podziale na 3 bataliony, które miały samodzielnie przebijać się przez linię frontu. Od 6 września 1939 r. III batalion wymykał się Niemcom i maszerował przez Gdów i Książnice, by przebić za się linię frontu i połączyć z walczącymi oddziałami Armii Kraków. 7 września batalion zapadł na cały dzień w lasach koło Cichawy. Major Rowiński podejmuje decyzję o częściowej redukcji batalionu i jego przebiciu się do Puszczy Niepołomickiej. Batalion aby uniknąć spotkania z wrogiem maszeruje w nocy, a w dzień odpoczywa ukryty w lasach. Żołnierze są bardzo zmęczeni i głodni, niektórzy z gorączki i pragnienia piją wodę z rowów, co wywołuje biegunki i jeszcze większe osłabienie. W dodatku batalion jest ostrzeliwany przez artylerię niemiecką - przybywa rannych, a żołnierze często kluczą i zawracają aby uniknąć bezpośredniego starcia z Niemcami, którzy zajęli już tereny aż po samą Bochnią, do której wkroczyli 7 września. Wreszcie świtem 9 września (wg niektórych relacji - 8 września) batalion przeszedł w bród Rabę, między Kłajem a Stanisławicami (obok budki dróżnika) wszedł do Puszczy Niepołomickiej i w rejonie Poszyny stanął na biwak. Wystawiono posterunki ubezpieczające i patrole, a reszta batalionu ułożyła się do odpoczynku susząc przemoczone mundury. Biwakujący oddział wypatrzył pracownik tartaku w Kłaju Jakub Materna (późniejszy volksdeutsch Mattern) i doniósł o tym Niemcom.

militaria z bitwy pod Poszyną. Zb. J. CzerwińskiegoNiemcy wyczerpująco poinformowani przez zdrajcę o miejscu postoju batalionu, lokalizacji ubezpieczeń i przejezdności dróg leśnych szybko zorganizowali obławę ściągając z całej okolicy wszystkie dostępne oddziały i tworząc grupę, która ilością żołnierzy kilkakrotnie przewyższała siły polskiego batalionu. Grupa dowodził Robert Koch. Nim Niemcy rozpoczęli akcję, wysłali na zwiad 11-osobowy oddział konny, który jednak natknął się na polski patrol. Wywiązała się bardzo krótka i intensywna walka w wyniku której zwiad został zlikwidowany. Około 14.00 oddziały wroga podeszły w okolice oddziałów ubezpieczających i równocześnie ze wszystkich stron zaatakowały je niszcząc niektóre, a inne spędzając z pozycji.

Tablica z listą poległych żołnierzyŻołnierze wyrwani ze snu nagłym atakiem z początku wpadli w panikę, lecz szybko otrząsnęli się z zaskoczenia i z okrzykiem "hurra!" uderzyli na okrążających ich Niemców, by wydostać się z kotła. Mimo swej determinacji dzielni podhalańczycy nie mieli żadnych szans w tej walce; na drogach i duktach leśnych stały ziejące ogniem czołgi i samochody pancerne, których nie było czym zniszczyć, cały teren był otoczony niemieckimi żołnierzami, na każdej ścieżce stał ckm, nad lasem latał samolot, który przekazywał informacje o przebiegu walki i wspierał ogniem walczące oddziały. Po nie udanym szturmie żołnierze podzielili się na małe grupki i rozproszyli po okolicy próbując tym sposobem przeniknąć, bądź przebić się przez pierścień okrążenia. Teraz bój toczył się już w całym lesie, często dochodziło do walki wręcz. Pod wieczór walka ustała i poszczególne oddziały wroga zaczęły wychodzić z lasu. Niemcy stracili w tej walce od 50 do 70 zabitych. Prawdopodobnie część polskich żołnierzy, którzy zostali ranni  w walce, została dobita przez rozwścieczonych Niemców, gdyż wg relacji PCK niektórzy zabici mieli świeżo bandażowane rany.

kapitan Edward SzymańskiNa polu walki pozostały ciała 56 naszych żołnierzy, między innymi sympatycznego i bardzo lubianego przez żołnierzy dowódcy III kampanii ckm kapitana Edwarda Szymańskiego. Okoliczna ludność i miejscowy oddział PCK zebrali ciała żołnierzy i pochowali we wspólnej mogile w środku puszczy na uroczysku zwanym "Osikówka" (przy drodze leśnej Poszyna - Stanisławice). Zbiorowy grób otoczony jest łańcuchami na słupkach, w głębi stoją trzy duże betonowe krzyże. Na najwyższym umieszczona jest tablica z nazwiskami 49 poległych żołnierzy. Nazwisk 3 żołnierzy nie udało się ustalić. Ciała 4 żołnierzy z ubezpieczenia w rejonie wsi Cikowice znaleźli mieszkańcy tej wioski i pochowali na cmentarzu parafialnym. Wg nowszych badań J. Kucybały, kilka wpisów na tablicy jest błędnych i wymaga korekty.

Jeszcze przez kilka dni puszcza była otoczona przez Niemców, którzy wyłapywali rozproszonych żołnierzy. Część żołnierzy wyrwała się z okrążenia i znalazła schronienie u okolicznej ludności, wielu "rozbitków" przemycili z puszczy pracownicy leśni przebierając ich w ubrania cywilne, natomiast dowódca batalionu mjr Rowiński znalazł schronienie na plebani w Zabierzowie Bocheńskim. Dowódca 156 pprez mjr Walerian Młyniec nie doczekawszy się w Bochni swoich żołnierzy podjął działania zmierzające do ich odnalezienia, próbował nawet kilka razy przedrzeć się przez linię frontu, lecz bezskutecznie. 8 września zrozpaczony po stracie pułku dowódca popełnił samobójstwo. Żołnierze 156 pprez, którym udało się przeniknąć przez linię frontu dołączyli głównie do 202 pułku piechoty (ze sławnej 21 dywizji piechoty górskiej), z którym po ciężkich walkach polegli pod Zabiałą 16 września 1939 r. Volksdeutsch Jakub Mattern został za zdradę skazany wyrokiem Sądu Polski Podziemnej na karę śmierci i rozstrzelany przez oddział egzekucyjny Armii Krajowej w dniu 21 maja 1943 r.

Ważniejsza literatura:

  • Wójcik L., 156 pułk piechoty we wrześniu 1939 roku, „Zeszyty Historyczne ZBoWiD”, z. 3, Kraków 1988.
  • D. Golik., D. Pstuś, Wrześniowy szlak 156 pułku piechoty, Wiadomości Bocheńskie, Rok XVI, nr 2, lato 2009
  • J. Kucybała, Osikówka, ostatnia bitwa podhalańczyków, Wiadomości Bocheńskie, Rok XVI, nr 2, lato 2009