czwartek, maj 23, 2019
0
0
0
s2sdefault

Mieszczanie bocheńscy sprzed wieków nie należeli do ludzi spokojnych. Bijatyki, rozboje, zabójstwa, kradzieże to częste obrazki z  życia staropolskiej Bochni. Przestępcy często swój żywot kończyli pod katowskim mieczem na bocheńskim rynku lub na szubienicy na Uzborni. Z ogromnej ilości wzmianek na ten temat zachowanych w bocheńskich księgach sądowych, wybraliśmy kilka, które pokazują, że na drogę występku wchodzili zarówno włóczędzy, jak i powszechnie szanowani obywatele miasta.

Zabójstwa

Bijatyka w karczmie. Obraz Joosa van Craesbeeca, XVI wiekW 1641 r. w domu Gabriela Iraszewskiego odbywało się schadzka jego przyjaciół, suto zakrapiana winem. Gdy dołączył się do nich Walenty Czworowski, wybuchła sprzeczka, w wyniku której:

z obu rąk obuchem alias kilofem w głowę zarazieł, tak bardzo aż mózg z głowy, albo z tej rany się pokazał na wierzch, od którego uderzenia tyrańskiego Gabriel Iraszewski upadł na ziemię i na tymże miejscu umarł.

Przed śmiertelnym ciosem nie uchroniła go brzemienna żona Zofia, która zasłaniała go własnymi rękoma. Mordercę pojmano nazajutrz w domu pisarza żupnego i osadzono w więzieniu. Dzięki jednak pomocy przyjaciół udało mu się z niego na krótko zbiec. Ponownie pojmany i uwięziony został skazany przez sąd ławniczy na karę śmierci przez ścięcie.

Bocheńskie księgi miejskie zawierają dziesiątki spraw sądowych z okresu staropolskiegoLiczne kłótnie i karczemne awantury kończyły się czasem śmiercią ludzi z elity miasta. W 1604 r. Marcin Ozożeg, balwierz i chirurg bocheński, zamordował kordem urodzonego Augusta Gutetera, podżupka bocheńskiego, a kilka lat później szlachcic Benedykt Aksamit zamordował rajcę miejskiego Adama Uliasza. Z gorącego charakteru był znany także Maciej Iraszewski, jeden z najbogatszych obywateli miasta na początku XVII w. i fundator szpitala św. Macieja. W 1605 r. miał napaść przy Bramie Sądeckiej na szlachcica Marcina Grotkowskiego, posiekać i zranić go szablą.

Szczególne oburzenie wywoływały w społeczności miejskiej sprawy o dzieciobójstwo. W listopadzie 1602 r. w Bochni znalezionych zostaje dwoje zamordowanych noworodków, których zwłoki rozszarpały wałęsające się po okolicach świnie. W styczniu 1603 r. odbyła się egzekucja matki jednego z nich. Jak wspominał przebywający wtedy w klasztorze dominikanów Martin Gruneweg:

Dziś pogrzebano żywcem kobietę, winną jednego [z tych zabójstw], a subprzeor szykował ją na śmierć.

Podobną sprawę, aczkolwiek oskarżonej nie udowodniono dzieciobójstwa, rozpatrywano w 1762 r. Wtedy to dziewka służebna Magdalena Dzibdziaczka pogrzebała jakieś dziecko w polu pod krzyżem, gdzie niegdyś stał kościółek św. Urbana. Zbyt płytko pogrzebane zwłoki dziecka wywlekły psy i zaczęły je szarpać. Poinformowano o tym proboszcza i władze miejskie, a ciało dziecka przeniesiono na cmentarz parafialny. Oskarżona Magdalena uniknęła śmierci jedynie dlatego, że uznano ją za umysłowo chorą. Mimo to kazano jej uczestniczyć w pogrzebie dziecka, zakutą w kunę na cmentarzu przykościelnym.

Napady i zajazdy

powieszenie na szubienicyPod koniec XVI wieku z wielu rozbojów i gwałtów zasłynął Jan Ślęzakowicz, mieszczanin bocheński, a jednocześnie pisarz zamku wiśnickiego. On to w święto Bożego Narodzenia 1583 r., razem ze swoim pachołkiem napadł na dom krawca Joachima.

Ten napad na krawca przerwali dopiero górnicy, którzy obili awanturnika kijami. Nie był to jednak koniec awantury, skoro Ślęzakowicz upiwszy się w gospodzie bachmistrzowej, biegał dalej po rynku z wyciągniętym kordem, próbował zgwałcić jakąś pannę ("igrał z nią"), a wreszcie w pijackim zwidzie przeszył mieczem swojego konia. Nie był to jedyna awantura z udziałem dworzan z Wiśnicza.

Innym razem sługa biskupa kamienieckiego, który zatrzymał się w Bochni na nocleg - Jan Janowski, został pobity przez Stanisława Borka, sołtysa Olchawy, który

onego zbił, skrwawieł, sposzoczeł, spoliczkował, kolanem zdeptał, czapkę z pierzem, mieszek z pieniędzmi wziął albo jego słudzy, szablę złamał

Słudzy biskupa próbowali wziąć rewanż na Borku, skutkiem czego była strzelanina na rynku. W jej wyniku zginęło niewinne dziecko postrzelone przez jednego z towarzyszy Borka.

Często ofiarami zbrojnych napaści byli bocheńscy Żydzi. Jeden z nich - Mojżesz Mucha, bogaty lichwiarz i kantor, został w 1573 r. zamordowany w synagodze przez ludzi Krzysztofa Sudy, dziedzica Proszówek. Bezpośrednim sprawcą był Jan Dudka, który w trakcie awantury z bocheńskimi Żydami wsadził rusznicę w dziurę w drzwiach bożnicy i oddał śmiertelny strzał.

Kradzieże

Dla wielu przybywających do naszego grodu złodziei nie było miejsc świętych. Świadczy o tym fakt, iż w 1617 r. Błażej z Miechowa został wygnany z Bochni za kradzież w kościele parafialnym. Z kolei w 1682 r. Jacenty Wawrzykowicz ukradł krzyż i złote pierścionki z obrazu Matki Boskiej Bocheńskiej, które następnie sprzedał u Żyda, a uzyskane pieniądze przehulał w gospodzie u Liszkowej. 

Prawdziwym "zawodowcem" wśród złodziei można nazwać Marcina Płachtę, który w 1777 r. stanął przed sądem w Bochni. W trakcie przesłuchania okazało się, że okradł kram Żyda w Nowym Wiśniczu, za co został osadzony w tamtejszym więzieniu. Udało mu się jednak wyważyć drzwi i uciec. Potem włamał się do spichlerza mieszczanina Kazimierza Świtulskiego, skąd ukradł kilka korców zboża i zgrzebne płótno. Ponownie złapany został zamknięty w więzieniu, a potem wydany gromadzie w Królówce, gdzie też miał sprawy o złodziejstwo. Wreszcie trafił do więzienia w Lipnicy, skąd jednak uciekł, mimo, że był zakuty w kajdany.

Egzekucje na rynku i na Uzborni

ścięcie mieczemSprawcy przestępstw trafiali przed sąd ławniczy, obradujący w ratuszu bocheńskim. W podziemiach tej budowli mieściło się więzienie, gdzie przetrzymywano oskarżonych. Za najcięższe przestępstwa, takie jak zabójstwa większość z nich otrzymywała wyrok śmierci. Publiczne wykonanie wyroku stanowiło dla mieszkańców miasta oraz okolicznych wsi wspaniałe widowisko. Ludzie pozbawieni jakichkolwiek rozrywek tłumnie zbiegali się na tego rodzaju makabryczne widowisko. Mieszczan szlacheckiego pochodzenia oraz bocheńskich patrycjuszy skazywano na śmierć przez ścięcie mieczem. Egzekucję wykonywano "przed ratuszem na placu zwykłym do czynienia sprawiedliwości". Wyroki wykonywał kat, zwany "mistrzem". W 1577 r. był nim niejaki Wojciech, mieszkający zdaje się na stałe w Bochni i wykonujący wyroki tutejszego sądu.

Szubienica na Uzborni (wyróżniona na żółto) na mapie z lat 80. XVIII wiekuZa bardziej haniebną śmierć uważano powieszenie na szubienicy. Ze wzmianki z 1527 r. wiadomo, że szubienica taka położona była na Uzborni, nie daleko drogi i ogrodów mieszczańskich. Jej położenie odnotowano jeszcze na austriackiej mapie wojskowej z lat 1779-1783. Na mapie zaznaczona jest dokładnie na najwyższej kulminacji wzgórza, czyli w miejscu gdzie dziś funkcjonuje Park Rodzinny i położona jest sadzawka i altany. Jednak wg tradycji szubienica miała być położona w sąsiedztwie tzw. "dróg krzyżowych" czyli w rejonie dzisiejszych "Krzyżaków". Tak jak w innych miastach, w jej pobliżu chowano ciała skazańców, zwłaszcza "ludzi luźnych", biedoty miejskiej i samobójców. Być może zła sława tego miejsca spowodowała, że przez długie wieki na Uzborni mieszczanie nie budowali swoich domów (nie licząc zagród i ogrodów), a w potocznej mowie używano obraźliwego zwrotu: "Na Uzborni ci mieszkać z taką gębą..." Więcej na ten temat w artykule: Uzbornia. Od miejsca fatalnego do Parku Rodzinnego.

Wraz z utratą niepodległości, zmianom uległo również funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W pobliskim Wiśniczu zaborcy utworzyli sąd, a po likwidacji przez cesarza Józefa II klasztoru karmelitów bosych zamienili zabudowania poklasztorne na ciężkie więzienie. Tam też trafiali przestępcy, a bocheńska szubienica zniknęła z krajobrazu miasta. W każdym bądź razie na mapach z XIX w. już nie występuje.

 Ważniejsza bibliografia:

  • Archiwum Staropolskie miasta Bochni (ASB), Archiwum Narodowe w Krakowie oddział w Bochni
  • J. Paprota, Karczmy bocheńskie. Z dziejów gospodarki i obyczajowości miasta w okresie staropolskim [w;] Rocznik Bocheński, Tom III, Bochnia 1995
  • S. Fischer, Matka Boska Bocheńska i jej kult na tle życia religijnego w dawnej Bochni, Bochnia 1934
  • S. Fischer, Wygnanie Żydów z Bochni, Bochnia 1928
  • J. Flasza, Rynek bocheński. Szkice o dziejach i zabytkach, Bochnia 1989