środa, kwiecień 17, 2024

Husaria, czyli ciężkozbrojna jazda w XVI-XVIII w. była najbardziej znaną polską formacją wojskową. Służyła do przełamywania szyków wroga i spełniała podobną rolę, jaką odgrywały w XX wieku wojska pancerne. Swe sukcesy zawdzięczała odpowiedniemu uzbrojeniu i wyposażeniu żołnierzy, wyśmienitym koniom oraz znakomitemu wyszkoleniu jeźdźców i wodzów. Do tej elitarnej formacji wojskowej, która w okresie staropolskim, decydowała o wielu zwycięstwach Rzeczypospolitej, należeli również mieszkańcy Bochni oraz okolicznych miejscowości.

Pochodzący z Bochni Józef Dąbrowski w latach 70. XVI wieku zaciągnął się do wojska najpierw u Jana Zamojskiego, a następnie u rotmistrza Marcina Kazanowskiego. Jako „towarzysz” husarski brał udział w wyprawach Stefana Batorego na Połock, Wielkie Łuki i Psków, gdzie „poczynał sobie jako człowiek rycerski we wszystkich potrzebach służąc Koronie i Wielkiemu Księstwu Litewskiemu”.[1] Rota Marcina Kazanowskiego, w której miał służyć Dąbrowski, uważana jest za jedną z najlepszych w dziejach polskiej husarii z racji zwycięstw nad wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem.[2]

Pod koniec XVI wieku znakomitym żołnierzem, kilkukrotnym rotmistrzem, a w l. 1589-1592 dowódcą roty husarii w wojsku kwarcianym był Joachim Ocieski – kasztelan sądecki i starosta Olsztyński. Był on właścicielem Cerekwi, Bessowa, Bieńkowic i Wrzępi. Po śmierci, pochowano go 23 kwietnia 1613 r. w Cerekwi. Głoszący kazanie pogrzebowe ks. Fabian Birkowski, nie mógł się nachwalić jego zasług dla ojczyzny.[3]

Współcześni husarze na zamku w Wiśniczu
Współcześni husarze na zamku w Wiśniczu

Fundatorami chorągwi husarskich byli też kolejni dziedzice Wiśnicza z rodu Lubomirskich – Stanisław, Michał Aleksander, Jerzy Sebastian, Stanisław Herakliusz i Hieronim Augustyn.

Wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski w bitwie pod Chocimiem (1621 r.) dysponował pułkiem, w którym było m.in. 900 husarzy. W jego prywatnej rocie husarskiej służył m.in. Stanisław Cyrus z Sobolowa, który starając się o indygenat (nadanie szlachectwa) korzystał z protekcji Lubomirskiego, który w liście z 1632 r. zaznaczył, że Cyrus „mężnie walczył, fortuny swojej dokładając”.[4]

W chorągwi husarskiej Stanisława Lubomirskiego z Wiśnicza (lub jego syna Aleksandra) służył prawdopodobnie Marcin Łapka z Łapanowa, upamiętniony na tablicy epitafijnej w kościele św. Bartłomieja w Łapanowie (1652 r.)

Swoją chorągiew husarską miał również Aleksander Michał Lubomirski. W 1651 r. w liczbie 150 koni przygotowywała się ona do kampanii pod Beresteczkiem, stacjonując przez jakiś czas w Niepołomicach.[5] Obecność chorągwi Lubomirskiego, została też potwierdzona na „popisie” (przeglądzie) w 1673 r.[6] Z kolei chorągiew husarska Stanisława Herakliusza Lubomirskiego z Wiśnicza, walczyła w bitwie pod Wiedniem w 1683 r.

Inwentarz cekhauzu wiśnickiego z 1696 r. z opisem wyposażenia husarskiego
Inwentarz cekhauzu wiśnickiego z 1696 r. z opisem wyposażenia husarskiego

O związkach właścicieli Wiśnicza z husarią świadczą również zachowane inwentarze zamku i cekhauzu, wymieniające przechowywane tam uzbrojenie husarskie. W latach: 1678, 1696 i 1725 przechowywano w zamku husarskie zbroje (blachy, obojczyki, szyszaki i karwasze) a także tarcze i kopie. [7]

Wyjątkowo bogate wyposażenie husarskie posiadał Aleksander Michał Lubomirski, którego część została wymieniona w „Rejestrze rzeczy po Szwedach i ucieczkach zostających” z r. 1661. Otóż wojewoda posiadał m.in. dwa rzędy końskie husarskie „tureckie turkusami wysadzane”, dwa rzędy powlekane złotem, koncerze wysadzona rubinami czy srebrne ostrogi.[8] Trudno określić czy wyposażenie to zostało kiedykolwiek użyte w walce, czy raczej było używane przez magnata w celach reprezentacyjnych.

Tablica Wojciecha Paszyca w kościele w Krzyżanowicach pod BochniąTowarzyszem husarskim był również właściciel Proszówek, Wojciech Paszyc h. Napięty łuk, którego tablicę epitafijną znajdujemy w kościele parafialnym w Krzyżanowicach. Choć biorąc pod uwagę, że to już połowa XVIII w., to prawdopodobnie bardziej chwalił się zaszczytnym jeszcze mianem "towarzysza" niż był rzeczywistym husarzem walczącym na wojnie. W tym okresie husaria jako formacja wojskowa odchodziła już do lamusa, a z racji udziału towarzyszy w uroczystościach pogrzebowych często nazywana była wojskiem pogrzebowym.

 

 

[1] T. Wojciechowski, Reformacja w Bochni (cz. II) [w:] Krakowski Rocznik Archiwalny, T. XVI, 2010,  s. 26

[2] R. Sikora, Husaria. Duma polskiego oręża, Kraków 2019, s. 291-3003

[3] H. Kowalska, Ocieski Joachim h. Jastrzębiec (1562-1613) [w:] Polski Słownik Biograficzny, T. XXIII, z. 3

[4] K. Pieradzka, Cyrus- Sobolewski Jost i Stanisław [w;] Polski Słownik Biograficzny, T. IV, Kraków 1938

[5] S. Augusiewicz, Komput wojska koronnego z 1 stycznia 1651 roku [w:] Echa Przeszłości XX/2, 2019, s. 395

[6] Z. Hundert, KOMPUT WOJSK KORONNYCH Z PODZIAŁEM CHORĄGWI JAZDY ZACIĄGU POLSKIEGO NA PUŁKI 1673, Studia z Dziejów Wojskowości; 2013, 2; s. 313

[7] AGAD, Archiwum Potockich z Łańcuta, sygn. 4497, k. 193; sygn.. 4528, k. 40, 42.

[8] AGAD, Zbiór Branickich z Suchej, syg. 7.12, k. 28-34

 

Stanisław Lubomirski z Wiśnicza (1583 -1649),  swoją karierę polityczną zawdzięczał nie tylko magnackiemu pochodzeniu, ale i ważnemu wydarzeniu, które wpłynęło na całe jego życie. Była nim zwycięska obrona Chocimia w 1621 r. przed potężną armią turecką, uznawana za jedno z najważniejszych zwycięstw Rzeczpospolitej.

Jak wiadomo Polaków i Węgrów łączy wielowiekowa przyjaźń, która ma realne odzwierciedlenie w trudnych okresach w dziejach obu państw. W czasie II wojny światowej, Węgry, pomimo że formalnie były sojusznikiem III Rzeszy, wielokrotnie wspomagały walkę Polaków z okupantem niemieckim, walcząc m.in. w oddziałach partyzanckich w rejonie Warszawy, Białegostoku, Kielc czy Lublina. Mało kto jednak pamięta, że byli też Węgrzy, którzy w 1944 r. wsparli bocheńskie oddziały Armii Krajowej walcząc o wolną Ziemię Bocheńską.

Współczesny most w Książnicach wybudowany w miejscu mostu z czasów II wojny światowej

Przedstawiamy kolejny ciekawy epizod walk we wrześniu 1939 r. w okolicach Bochni. Tym razem pasjonat historii i militariów, J. Czerwiński, opisuje bohaterską postawę załogi polskiego ckm-u ulokowanego na Chełmie, która przez kilka godzin skutecznie powstrzymywała wjazd niemieckich kolumn pancernych na most w Książnicach. Zapraszamy do lektury!

Lisowczycy - obraz Juliusza Kossaka

Nazywano ich „diabłami„ i "krwawymi psami”. Byli szybcy, szaleńczo odważni i nieśli śmierć i zniszczenie od Francji po Rosję. Wielu uważało ich za najlepszą lekką jazdę w Europie. Węgrzy zwali ich Elearami ("wyborną jazdą") a matki w Czechach straszyły nimi dzieci. Powszechnie lękano się ich, sarkano na ich bezwzględność i chciwość - ale i podziwiano za kunszt wojenny. Lisowczycy, bo o nich mowa, łupili, gwałcili i zabijali nie tylko obcych, ale i swoich. Dotkliwie o tym przekonali się także mieszkańcy Bochni w 1620 r.

armata z arsenału zamkowego w Muzeum Ziemi Wiśnickiej

Wiśnicki zamek słynął niegdyś nie tylko ze wspaniałych komnat, wież i bastionów, ale i z posiadania licznych dział, moździerzy i arsenału bogato wyposażonego w broń palną. Nie wszyscy wiedzą, że w Wiśniczu mieściła się też prywatna ludwisarnia Lubomirskich, produkująca działa i amunicje na potrzeby własnego zamku, jak i innych zbrojowni państwowych i prywatnych. O artyleryjskich tradycjach Wiśnicza przypomniała przed kilku laty piękna armata wykopana na … boisku sportowym.

Wzgórze Lecha z obeliskiem upamiętniającym konspiracyjny magazyn broni

W lesie Słączka w Wiśniczu Małym, na pograniczu z Brzeźnicą, przez niemal cały okres okupacji niemieckiej działał podziemny magazyn broni dla Obwodu ZWZ-AK "Wieloryb". Zaprojektowany został przez Tadeusza Lecha ps. "Sowa", a wykonany przez Andrzeja Możdżenia ps. "Sybirak" i jego żołnierzy. Jego konstrukcja i wykonanie znalazły uznanie nawet w samej Komendzie Głównej AK w Warszawie.

Dawne austriackie koszary strzelców przy ul. Kolejowej były wykorzystywane przez WP, a w październiku 1939 r Niemcy utworzyli tu przejściowy obóz jeniecki. Fragment pocztówki z 1901 r.

Przegrana kampania wrześniowa spowodowała, że tysiące żołnierzy polskich znalazło się w obozach jenieckich. Jednym z takich obozów, był przejściowy obóz dla oficerów w Bochni.

Bitwa pod Grunwaldem na obrazie Jana Matejki

Wspaniałe zwycięstwo pod Grunwaldem w 1410 r. to jedno z niewielu wydarzeń historycznych, o którym pamięta przeciętny, nawet niezainteresowany historią, Polak. Zresztą przez całe stulecia Polacy kultywowali mit Grunwaldu, zwłaszcza w czasach niewoli narodowej, w okresie zaborów. Przypadająca kolejna rocznica bitwy to także dobra okazja, żeby pokazać wkład jaki wnieśli w zwycięstwo nad zakonem krzyżackim rycerze i możni pochodzący z ziemi bocheńskiej.