czwartek, styczeń 23, 2020
0
0
0
s2sdefault

Spis treści

 W walce z najeźdźcą

Rabunki, kontrybucje i zniszczenia oraz niedotrzymywanie obietnic przez Szwedów, doprowadziły do oporu chłopów, mieszczan i w końcu samej szlachty. Dużą rolę odegrały tu względy religijne. Szwedzi, dla których nie było świętości, łupili kościoły i klasztory. W zdecydowanej większości byli protestantami, których katoliccy chłopi nazywali potocznie „lutrami”. Obrona Jasnej Góry (18 listopada – 27 grudnia 1655 r.) opór ten jeszcze bardziej wzmogła, choć trzeba pamiętać, że już wcześniej dochodziło do potyczek i walk z najeźdźcą, próbującym egzekwować kolejne kontrybucje.

Jerzy Sebastian Lubomirski, autor nieznany, domena publicznaNa początku stycznia 1656 r., po powrocie króla Jana Kazimierza do Polski, marszałek wielki koronny Jerzy Sebastian Lubomirski wydał uniwersały wzywające szlachtę i chłopów do walk z najeźdźcą. Wsparł też logistycznie i finansowo Gabriela Wojniłłowicza, który na czele pułku jazdy został wysłany w rejon Podgórza.  Warto w tym miejscu zauważyć, że Wojniłłowicz był już wtedy doświadczonym żołnierzem, uczestnikiem walk na Ukrainie, gdzie służył u księcia Jeremiego Wiśniowieckiego i hetmana Stanisława Rewery Potockiego. Wsparty przez szlachtę, a także liczne oddziały chłopskie, około 20 stycznia dotarł do Wiśnicza. Podjęto wtedy próbę zdobycia zamku, w oblężeniu miało uczestniczyć kilka tysięcy chłopów. Ponieważ załoga szwedzka była zbyt silna, Wojniłłowicz zostawił część piechoty w Wiśniczu, a sam śmiałym zagonem kawaleryjskim skierował się do Bochni. Tutaj wyciął nieduży oddział strzegący kopalni, poczym zaatakował Wieliczkę, Bieżanów, Niepołomice, a nawet dotarł pod mury Krakowa. Następnie powrócił do Wiśnicza, gdzie podjął kolejną próbę zdobycia zamku. Nie jest pewne, czy pod koniec stycznia zamek został zdobyty w walce, czy sami Szwedzi go opuścili i częściowo wysadzili. Bardzo ciekawie brzmi relacja cytowanego już niemieckiego najemnika w służbie szwedzkiej Hieronima Holstena, który ściągnięty do obrony wiśnickiego zamku był świadkiem wrzucenia do studni zamkowej dział (zapewne samych luf) i potajemnego opuszczenia warowni.

Wyszliśmy w nocy pozostawiając różne miny, wiele beczek naładowanych prochem i zostawiliśmy piękny zamek na pastwę lontom” – pisał w swoim pamiętniku. 

Bitwa pod Kamionną, fragment rekonstrukcji historycznejByć może jedna z potyczek ze Szwedami miała miejsce na polach wsi Kamionna. Zdaniem Stanisław Fischera, opierającego się na tradycji ludowej i przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowieściom, w walce tej mieli wziąć udział chłopi, którzy walnie przyczynili się do zwycięstwa nad najeźdźcami. W bitwie miał zginąć szwedzki dowódca, którego zwłoki jego żołnierze mieli zabrać ze sobą i pochować w usypanej mogile na wzgórzu między Moszczenicą a Chełmem.

Z czasem na pobojowisku w Kamionnej wzniesiono wysoką kolumnę z krzyżem, która miała upamiętniać zwycięstwo nad Szwedami, a za zwycięskiego wodza niesłusznie uznano Jerzego Lubomirskiego, o czym informuje nas współczesna tablica na cokole pomnika.

Przez kolejne wieki kolumna coraz bardziej popadała w ruinę. Niszczyły ją nie tylko warunki atmosferyczne, ale także uderzające w figurę pioruny. Kolumną zainteresowali się w XIX w. znani z tradycji patriotycznych właściciele Kamionnej Ożegalscy. Postanowiono ją odnowić. W trakcie prowadzonych przez siebie wykopalisk Ożegalski znalazł na okolicznych wzgórzach resztki szwedzkiego uzbrojenia. W czasie kolejnego remontu w 1963 r., w trakcie prac ziemnych, odkryto fragmenty jakiejś zbroi oraz monetę z 1682 r.                       

Co ciekawe, gospodarujący II poł. XIX w. w sąsiedniej Kierlikówce szlachecki poeta Józef Niwicki, poświęcił walkom ze Szwedami jeden ze swoich wierszy zatytułowany ”Napad hetmański”, w którym opisuje rozbicie wojsk szwedzkich  nie w Kamionnej, ale „na Nieszkowic powabnej równinie”a klęskę najeźdźcom miał zdać… sam hetman Czarniecki (!). O Mniszkowicach pod Bochnią (pierwotna nazwa Nieszkowic Wielkich) i odniesionym tu zwycięstwie Czarnieckiego wspomina również Hipolit Stupnicki w wydanym w 1864 r. Geograficzno - statystycznym opisie królestwa Galicyi i Lodomerii. Obie wzmianki są jednak mało wiarygodne, gdyż hetman Czarniecki ze swoimi wojskami nigdy nie walczył w okolicy Bochni.    

Wracając do partyzanckiego rajdu Gabriela Wojniłłowicza, należy stwierdzić, że choć dość spektakularny, to jednak nie przyniósł trwałych efektów. Po odejściu jego wojsk, do Bochni i Wiśnicza wrócili Szwedzi, którzy okupację nad żupą i zamkiem sprawowali do września 1656 roku.  Mimo to warto zapamiętać postać Wojniłłowicza, który jako pułkownik jazdy dzielnie walczył pod dowództwem Lubomirskiego i Czarnieckiego. Zginął w okolicach Zadnieprza po 1663 r. Jego życiorys posłużył Henrykowi Sienkiewiczowi do stworzenia postaci literackiej Andrzeja Kmicica w powieści historycznej „Potop”. 

Oblężenie Krakowa

Koniec blisko rocznej okupacji szwedzkiej w Wiśniczu i Bochni związany był z rozpoczęciem oblężenia Krakowa i próbą odzyskania miasta przez wojska polskie pod dowództwem Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Pierwsze oddziały Lubomirskiego dotarły pod Kraków 26 września 1656 r. rozpoczynając pięciomiesięczną blokadę tego miasta. Marcin Gawęda przypuszcza, że w jego oblężeniu wzięli udział także bocheńscy górnicy, wzywani przez uchwały sejmikowe do prac minerskich przy murach miasta. Być może także wyprawiono z Bochni oddział mieszczan uzbrojonych w broń palną.

W walkach o odzyskanie Krakowa wziął udział Władysław Lubowiecki h. Kuszaba, blisko związany z Lubomirskimi. Poprzez małżeństwo z Heleną z Wieruskich, objął dobra położone niedaleko Bochni tj. Wieruszyce, Ubrzeż, Niegowić, był też posesorem Proszówek. Kilkakrotnie był posłem na sejm, posłował również w imieniu Jerzego Lubomirskiego do Karola Gustawa, Jan Kazimierza czy Jerzego II Rakoczego. Jesienią 1656 r. pełnił funkcję rotmistrza pospolitego ruszenia województwa krakowskiego, a na początku 1657 został pułkownikiem województwa i stał na czele wojsk pospolitego ruszenia , które zebrało się w obozie pod Wiśniczem, aby przygotować się do obrony przed nadciągającymi wojskami Siedmiogrodzian. 6 marca 1657 r. zgromadzona pod Wiśniczem szlachta wydała ostatni uniwersał i rozeszła się do domów.