środa, październik 23, 2019
0
0
0
s2sdefault

Spis treści

 W walce z najeźdźcą

Rabunki, kontrybucje i zniszczenia oraz niedotrzymywanie obietnic przez Szwedów, doprowadziły do oporu chłopów, mieszczan i w końcu samej szlachty. Dużą rolę odegrały tu względy religijne. Szwedzi, dla których nie było świętości, łupili kościoły i klasztory. W zdecydowanej większości byli protestantami, których katoliccy chłopi nazywali potocznie „lutrami”. Obrona Jasnej Góry (18 listopada – 27 grudnia 1655 r.) opór ten jeszcze bardziej wzmogła, choć trzeba pamiętać, że już wcześniej dochodziło do potyczek i walk z najeźdźcą, próbującym egzekwować kolejne kontrybucje.

Na początku stycznia 1656 r., po powrocie króla Jana Kazimierza do Polski, marszałek wielki koronny Jerzy Sebastian Lubomirski wydał uniwersały wzywające szlachtę i chłopów do walk z najeźdźcą. Wsparł też logistycznie i finansowo Gabriela Wojniłłowicza, który na czele pułku jazdy został wysłany w rejon Podgórza.  Warto w tym miejscu zauważyć, że Wojniłłowicz był już wtedy doświadczonym żołnierzem, uczestnikiem walk na Ukrainie, gdzie służył u księcia Jeremiego Wiśniowieckiego i hetmana Stanisława Rewery Potockiego. Wsparty przez szlachtę, a także liczne oddziały chłopskie, około 20 stycznia dotarł do Wiśnicza. Podjęto wtedy próbę zdobycia zamku, w oblężeniu miało uczestniczyć kilka tysięcy chłopów. Ponieważ załoga szwedzka była zbyt silna, Wojniłłowicz zostawił część piechoty w Wiśniczu, a sam śmiałym zagonem kawaleryjskim skierował się do Bochni. Tutaj wyciął nieduży oddział strzegący kopalni, poczym zaatakował Wieliczkę, Bieżanów, Niepołomice, a nawet dotarł pod mury Krakowa. Następnie powrócił do Wiśnicza, gdzie podjął kolejną próbę zdobycia zamku. Nie jest pewne, czy pod koniec stycznia zamek został zdobyty w walce, czy sami Szwedzi go opuścili i częściowo wysadzili. Bardzo ciekawie brzmi relacja cytowanego już niemieckiego najemnika w służbie szwedzkiej Hieronima Holstena, który ściągnięty do obrony wiśnickiego zamku był świadkiem wrzucenia do studni zamkowej dział (zapewne samych luf) i potajemnego opuszczenia warowni.

Wyszliśmy w nocy pozostawiając różne miny, wiele beczek naładowanych prochem i zostawiliśmy piękny zamek na pastwę lontom” – pisał w swoim pamiętniku. 

Być może jedna z potyczek ze Szwedami miała miejsce na polach wsi Kamionna. Zdaniem Stanisław Fischera, opierającego się na tradycji ludowej i przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowieściom, w walce tej mieli wziąć udział chłopi, którzy walnie przyczynili się do zwycięstwa nad najeźdźcami. W bitwie miał zginąć szwedzki dowódca, którego zwłoki jego żołnierze mieli zabrać ze sobą i pochować w usypanej mogile na wzgórzu między Moszczenicą a Chełmem.

Z czasem na pobojowisku w Kamionnej wzniesiono wysoką kolumnę z krzyżem, która miała upamiętniać zwycięstwo nad Szwedami, a za zwycięskiego wodza niesłusznie uznano Jerzego Lubomirskiego, o czym informuje nas współczesna tablica na cokole pomnika.

Przez kolejne wieki kolumna coraz bardziej popadała w ruinę. Niszczyły ją nie tylko warunki atmosferyczne, ale także uderzające w figurę pioruny. Kolumną zainteresowali się w XIX w. znani z tradycji patriotycznych właściciele Kamionnej Ożegalscy. Postanowiono ją odnowić. W trakcie prowadzonych przez siebie wykopalisk Ożegalski znalazł na okolicznych wzgórzach resztki szwedzkiego uzbrojenia. W czasie kolejnego remontu w 1963 r., w trakcie prac ziemnych, odkryto fragmenty jakiejś zbroi oraz monetę z 1682 r.                       

Co ciekawe, gospodarujący II poł. XIX w. w sąsiedniej Kierlikówce szlachecki poeta Józef Niwicki, poświęcił walkom ze Szwedami jeden ze swoich wierszy zatytułowany ”Napad hetmański”, w którym opisuje rozbicie wojsk szwedzkich  nie w Kamionnej, ale „na Nieszkowic powabnej równinie”a klęskę najeźdźcom miał zdać… sam hetman Czarniecki (!). O Mniszkowicach pod Bochnią (pierwotna nazwa Nieszkowic Wielkich) i odniesionym tu zwycięstwie Czarnieckiego wspomina również Hipolit Stupnicki w wydanym w 1864 r. Geograficzno - statystycznym opisie królestwa Galicyi i Lodomerii. Obie wzmianki są jednak mało wiarygodne, gdyż hetman Czarniecki ze swoimi wojskami nigdy nie walczył w okolicy Bochni.    

Wracając do partyzanckiego rajdu Gabriela Wojniłłowicza, należy stwierdzić, że choć dość spektakularny, to jednak nie przyniósł trwałych efektów. Po odejściu jego wojsk, do Bochni i Wiśnicza wrócili Szwedzi, którzy okupację nad żupą i zamkiem sprawowali do września 1656 roku.  Mimo to warto zapamiętać postać Wojniłłowicza, który jako pułkownik jazdy dzielnie walczył pod dowództwem Lubomirskiego i Czarnieckiego. Zginął w okolicach Zadnieprza po 1663 r. Jego życiorys posłużył Henrykowi Sienkiewiczowi do stworzenia postaci literackiej Andrzeja Kmicica w powieści historycznej „Potop”.

 

Oblężenie Krakowa

Koniec blisko rocznej okupacji szwedzkiej w Wiśniczu i Bochni związany był z rozpoczęciem oblężenia Krakowa i próbą odzyskania miasta przez wojska polskie pod dowództwem Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Pierwsze oddziały Lubomirskiego dotarły pod Kraków 26 września 1656 r. rozpoczynając pięciomiesięczną blokadę tego miasta. Marcin Gawęda przypuszcza, że w jego oblężeniu wzięli udział także bocheńscy górnicy, wzywani przez uchwały sejmikowe do prac minerskich przy murach miasta. Być może także wyprawiono z Bochni oddział mieszczan uzbrojonych w broń palną.

W walkach o odzyskanie Krakowa wziął udział Władysław Lubowiecki h. Kuszaba, blisko związany z Lubomirskimi. Poprzez małżeństwo z Heleną z Wieruskich, objął dobra położone niedaleko Bochni tj. Wieruszyce, Ubrzeż, Niegowić, był też posesorem Proszówek. Kilkakrotnie był posłem na sejm, posłował również w imieniu Jerzego Lubomirskiego do Karola Gustawa, Jan Kazimierza czy Jerzego II Rakoczego. Jesienią 1656 r. pełnił funkcję rotmistrza pospolitego ruszenia województwa krakowskiego, a na początku 1657 został pułkownikiem województwa i stał na czele wojsk pospolitego ruszenia , które zebrało się w obozie pod Wiśniczem, aby przygotować się do obrony przed nadciągającymi wojskami Siedmiogrodzian. 6 marca 1657 r. zgromadzona pod Wiśniczem szlachta wydała ostatni uniwersał i rozeszła się do domów.