poniedziałek, październik 21, 2019
0
0
0
s2sdefault

Spis treści

Kalwini i arianie w podbocheńskich wsiach

Kościół w Sobolowie na blisko 30 lat stał się siedzibą zboru kalwińskiego i ariańskiego
Kościół w Sobolowie na blisko 30 lat stał się siedzibą zboru kalwińskiego i ariańskiego

Do zboru kalwińskiego należał ks. Marcin Reszka z Łaska, urzędnik kopalni bocheńskiej, a jednocześnie pleban w pobliskim Sobolowie. Za przyzwoleniem ówczesnego właściciela Sobolowa Stanisława Słonkowskiego, przekształcił w 1569 r. kościół parafialny w zbór kalwiński. Pod koniec życia Reszka przeszedł na arianizm i odznaczał się radykalnymi poglądami społecznymi, co jednak nie przeszkadzało mu egzekwować w dalszym ciągu dziesięciny od chłopów z Nieprześni i Zawady. Jego następcą w Sobolowie był minister ariański Marcin z Tropia, w kilka lat później Sobolów odzyskali katolicy i w 1597 r. kościół był już w ich posiadaniu.

Znaczącym ośrodkiem kalwinizmu była też położona niedaleko Łapanowa Tarnawa. W miejscowym kościele parafialnym można dziś oglądać nagrobek właściciela wsi Joachima Lubomirskiego (1521-1570). Dzięki pozycji ojca karierę oparł na dworze królewskim, na którym był dworzaninem aż do śmierci. Chętnie obracał swoimi dobrami, które często dawał pod zastaw, wydzierżawiał czy sprzedawał. Przez jego ręce przewinęło się ok. 20 wsi – a więc wyraźnie wrosła jego zamożność.

Renesansowy nagrobek Joachima Lubomirskiego, protektora kalwinów w Tarnawie. Fot. W. Salamon
Renesansowy nagrobek Joachima Lubomirskiego, protektora kalwinów w Tarnawie. Fot. W. Salamon

Joachim jako pierwszy z rodu przeszedł na kalwinizm, a w 1560 r. zamienił kościół w Tarnawie na zbór kalwiński.  Kościół ten oddał teologom i kaznodziejom kalwińskim: Markowi Wiktorowi, a potem Stanisławowi Farnowskiemu. Zmarł w 1570 r. i w tymże kościele został pochowany. Interesującą pamiątką po tym okresie jest renesansowy nagrobek, na którym Joachima przedstawiono w postaci śpiącego rycerza w zbroi. Marmurowa tablica inskrypcyjna, z łacińską informacją o pochowanym Lubomirskim, przez kilka dziesięcioleci znajdowała się w budynku gospodarczym przy kościele. Z tego m.in. powodu wielu historyków sztuki błędnie podawało w swych pracach, że jest to wizerunek Stanisława Lubomirskiego, a nie Joachima. Górna część nagrobka informująca o kalwińskim pochodzeniu Joachima została zapewne zdemontowana po wybudowaniu nowej świątyni w 1803 r. W 2015 r. po gruntownej renowacji nagrobek Lubomirskiego przywrócono do dawnej świetności.

Na krótko wyznawców arianizmu notujemy w Łapczycy, gdzie wikarym (a faktycznie proboszczem) był ksiądz Jan Tobiasz, pochodzący z zamożnej rodziny mieszczańskiej w Bochni. Współpracował ze szlachetnym Janem Maciejowskim, sołtysem łapczyckim i obywatelem Bochni, który nie krył swych poglądów ariańskich. Przed rokiem 1570 Tobiasz, mimo iż formalnie nie wystąpił z Kościoła, to głosił kazania w domu sołtysa Maciejowskiego, który stał się domem modlitwy i spotkań miejscowych unitarian. Pod wpływem tych nauk nowe wyznanie miał przyjąć Soboniowski, młynarz z Pogwizdowa.

Wyznanie ariańskie nieco większe uznanie znalazło w Chronowie. Pod koniec XVI w. mieszkało tam trzech ariańskich szlachciców. Jeden z nich, Sebastian Sieradzki, najechał i złupił dom oraz ogród plebański, a starego proboszcza Tomasza

„dusił pod gardło, bił pięścią po głowie i całego poważnie poturbował”.

Współwłaściciele wsi byli chyba ruchliwymi propagatorami swojej wiary, skoro zdołali ją zaszczepić wśród miejscowych chłopów Arianizm przetrwał w Chronowie do lat trzydziestych XVII w., kiedy to przy miejscowym kościele w 1638 r. powołano bractwo św. Ducha, aby „błędy ariańskiej herezji, które w tejże wsi Chronowie i okolicach się rozpełzły były wyniszczone i zupełnie pokonane”.

Około dwudziestu lat (1565-1585) pod zarządem różnowierców pozostawał kościół w Królówce. Było to za czasów probostwa apostaty Tomasza Łąkawy, byłego augustianina, a potem Krzysztofa Gabońskiego, ucznia Stanisława Farnowskiego, który był reprezentantem miejscowej ariańskiej szlachty zagrodowej.

Być może jakiś śladów reformacji należy szukać w położonej na południu Bocheńszczyzny Kierlikówce. Legenda głosi, że zbudowano tu w czasach króla Zygmunta Augusta, pierwszy na ziemi bocheńskiej protestancki zbór. Po upadku reformacji świątynię zburzono, a na jej miejsce postawiono katolicki kościół. Te niepewne przekazy ludowe mogą zawierać jednak ziarno prawdy, skoro na terenie wsi zachowała się po dziś dzień nazwa terenowa „Lutry”.

kopiec ziemny w Brzeziu, zwany ariańskim
kopiec ziemny w Brzeziu, zwany "ariańskim"

Tradycje ariańskie i kalwińskie zachowały się również w Brzeziu i Grodkowicach, kiedyś wsi należących do powiatu bocheńskiego. Już w 1594 r. ariańskim administratorem dóbr w Grodkowicach był Stanisław Budziński, który pod koniec życia zamieszkał w Bochni. W 1623 r. cały klucz z Brzeziem, Grodkowicami i kilkoma okolicznymi wioskami przeszedł w ręce Stanisława Żeleńskiego z Łucjanowic (Łuczanowic). Po jego śmierci nastąpił podział majątku pomiędzy synów: Grodkowice przypadły Marcjanowi (gałąź "starsza" rodu) a Brzezie z pozostałymi wioskami klucza – Stefanowi (gałąź "młodsza").

Żeleńscy wyznawali kalwinizm, który praktykowali w zborze w niedalekich Wiatowicach. Tam odbywano śluby i chrzty, tam też grzebano zmarłych. Trzeci z synów wspomnianego Stanisława Żeleńskiego, Samuel, został nawet w związku z wyznaniem zamordowany koło Krakowa podczas pogromów antyheretyckich w 1660 r. Żeleńscy z Grodkowic, w przeciwieństwie do linii z Brzezia pozostawali kalwinami dłużej, bo aż do pocz. XIX wieku kiedy to jeden z kolejnych potomków rodu, Marcjan Władysław, w 1828 r. pod wpływem matki i sióstr przeszedł na katolicyzm.

O reformacyjnej przeszłości tych terenów ma przypominać kopiec ziemny przy drodze do Brzezia, zwany „ariańskim”, który wg podań ludowych ma być mogiłą Żeleńskich, innowierców z XVII w.

 Powrót do katolicyzmu

Trzeba przyznać, że wyznawcy nowych religii i większość katolicka w Bochni, żyli obok siebie stosunkowo spokojnie. Źródła pisane nic nie mówią o pogromach czy walkach religijnych na terenie miasta. Co prawda, w roku 1583 sługa biskupa kamienieckiego, który zatrzymał się w Bochni na nocleg, Jan Janowski, został pobity przez kalwina Stanisława Borka, sołtysa Olchawy, który:

onego zbił, skrwawieł, sposzoczeł, spoliczkował, kolanem zdeptał, czapkę z pierzem, mieszek z pieniędzmi wziął albo jego słudzy, szablę złamał

Słudzy biskupa próbowali wziąć rewanż na Borku, skutkiem czego była strzelanina na rynku. W jej wyniku zginęło niewinne dziecko postrzelone przez jednego z towarzyszy Borka. Nie wiemy jednak czy do bijatyki doszło z powodów religijnych czy była to zwykła awantura spowodowana krewkim charakterem Borka i wypitym trunkiem.

Przedstawiciele bocheńskiej reformacji odznaczali się aktywnością gospodarczą oraz dużą solidarnością. Wzajemnie sobie pomagali, świadkowali w testamentach, pożyczali pieniądze potrzebującym, protegowali współwyznawców na ważne stanowiska i urzędy. Stanowili elitę miasta, ale podobnie jak w innych rejonach Rzeczpospolitej, ta elitarność członków reformacji sprawiła, że biedniejsi mieszkańcy Bochni, niewykształceni i ciężko pracujący w rzemiośle czy transporcie kopalnianym, nie widzieli dla siebie perspektyw w nowych ruchach religijnych. 

Apogeum reformacji bocheńskiej przypadło na lata 1560-1590, ale już w latach osiemdziesiątych podjęto w mieście działania umacniające katolicyzm. Rozpoczął je zakon bocheńskich dominikanów, którzy ufundowali bractwo różańcowe. Również proboszcz bocheński ks. Stanisław z Gostynina głosi kazania kontrreformacyjne i zakłada do walki z innowiercami bractwo św. Anny (1601 r.) Na początku XVII w. wieku wielu dawnych entuzjastów wyznań reformowanych powróciło w szeregi Kościoła katolickiego. Była to zresztą tendencja ogólnopolska. Również na wsi podbocheńskiej hasła arianizmu o równości społecznej i wyzbyciu się majątków przez bogatych nie znalazły trwałego uznania zarówno wśród szlacheckich właścicieli jak i poddanych im chłopów. Ci drudzy nie potrafili zrozumieć skomplikowanych zagadnień teologicznych, a nieliczni na ziemi bocheńskiej przedstawiciele „zboru mniejszego” też nie dawali dobrego przykładu egzekwując pańszczyznę i dokonując gwałtów na katolickich świątyniach i klerze.

Blisko 50 lat bocheńskiej reformacji nie przyniosło więc ani trwałych efektów, ani znaczących dzieł kultury i nauki, i było zaledwie epizodem w ponad 760-letniej historii miasta. Epizodem, o którym warto jednak pamiętać, bo przecież to także część naszego dziedzictwa kulturowego.

Bibliografia:

  • T. Wojciechowski, Reformacja w Bochni część 1, Krakowski Rocznik Archiwalny T. XV (2009)
  • T. Wojciechowski, Reformacja w Bochni cz.2, Krakowski Rocznik Archiwalny T. XVI (2010)
  • F. Kiryk, Instytucje kościelne, życie religijne, obrazki obyczajowe [w:] Bochnia. Dzieje miasta i regionu, pod red. F. Kiryka i Z. Ruty, Kraków 1980, s. 135-138 
  • I. Pajdak, Zamek żupny w Bochni, Studia i Materiały do Dziejów Żup Solnych w Polsce T. 8, 1979, s. 157-173
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Zacjusz (dostęp 12.11.2017)