wtorek 24 październik 2017
W karczmie. Obraz Augusta Ludwiga Mosta
0
0
0
s2sdefault

Nie wiele było w dawnych miastach miejsc, które by skupiały różnorodne formy życia codziennego mieszczan jak miejskie szynki, gospody i karczmy. Zajmowały się one nie tylko sprzedażą trunków, ale spełniały także rolę hoteli, były miejscem transakcji handlowych, spotkań towarzyskich, zabaw, gier hazardowych, prostytucji, bójek i występków kryminalnych. Liczne wzmianki o tego rodzaju obiektach zachowały się w księgach miejskich Bochni z XVI -XVIII w. Zdają się one wskazywać, że już wówczas w naszym mieście działało zawsze kilka dużych karczem oraz co najmniej kilkanaście mniejszych gospód i szynków. Mieściły się one zazwyczaj w podsieniach mieszczańskich domów, położonych przy rynku i głównych ulicach miasta.

0
0
0
s2sdefault

Szkoły bocheńskie sprzed wieków kształciły i wychowywały mieszczańskie i szlacheckie dzieci. Z edukacją  było całkiem nieźle, bo ich absolwenci zasilali szeregi studentów Akademii w Krakowie, a niektórzy z nich osiągali wysokie urzędy państwowe i kościelne. Gorzej było chyba z wychowaniem, skoro autorami wielu występków i skandali obyczajowych byli nie tylko niesforni bocheńscy żacy, ale i ich nauczyciele...

Nowy Wiśnicz i okolice na mapie Miega
0
0
0
s2sdefault

Opuszczając Bochnię przenieśmy się na mapie w okolicę Nowego Wiśnicza. Bez trudu odnajdujemy zabudowę miasta z rynkiem i ratuszem oraz kościołem parafialnym. Naszą uwagę zwracają trzy duże stawy w sąsiedztwie Leksandrówki i położone przy nich młyny. Pięknie odwzorowano zamek Lubomirskich i otaczające go fortyfikacje bastionowe. Oczywiście tak wielka budowla obronna nie mogła ujść uwagi oficera, który zauważył, że zamek po niewielkich ulepszeniach może służyć jako stanowisko obronne dla batalionu, przy czym załogę można umieścić zarówno w znajdujących się w murze kazamatach jak i w samym zamku. Słabą stroną warowni było jej położenie poniżej ufortyfikowanego klasztoru.

0
0
0
s2sdefault

Boże Ciało (inaczej - Święto Ciała i Krwi Pańskiej) to w Kościele katolickim uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu. Najważniejszą częścią tej liturgii są uroczyste procesje, które od końca średniowiecza były manifestacjami wiary i okazją do pokazania się w całej okazałości przez obywateli i instytucje miasta. Nie inaczej było w dawnej Bochni, gdzie wymiar religijny i szczera pobożność łączyły się z pompatycznym widowiskiem, któremu towarzyszyły nawet wystrzały z muszkietów i armat.

Bochnia na mapie Miega
0
0
0
s2sdefault

W roku 2014 na rynku wydawniczym pojawił się drugi tom długo oczekiwanego wydawnictwa pt. „Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783”, będącego owocem wieloletniego projektu digitalizacji tzw. mapy Miega. Obejmuje ona również tereny dzisiejszego powiatu bocheńskiego. Niezwykła wartość historyczna tej mapy polega zarówno na dokładnym, wielkoskalowym (1:28 800) odwzorowaniu terenu wraz ze szczegółowym przedstawieniem elementów krajobrazu, jak i odręcznym komentarzu opisującym warunki panujące w terenie. Jeśli do tego dodamy, że sama mapa jest również dostępna on-line w serwisie Historyczne Mapy Imperium Habsburgów (www.empire.eu), to otrzymamy fascynującą możliwość spojrzenia na Bochnię i okolice sprzed ponad 240 lat! Nie przesadzimy więc ze stwierdzeniem, że tak naprawdę mamy do czynienia z pierwszą, właściwą mapą Bocheńszczyzny,ponieważ pokazuje ona  te tereny kompleksowo, a nie ogranicza się, jak wcześniejsze mapy Polski, do symbolicznego zaznaczenia Bochni i sąsiednich miejscowości.

0
0
0
s2sdefault

W dziejach każdej, nawet niewielkiej miejscowości, można odnaleźć wiadomości o niecodziennych wydarzeniach. Któż by się spodziewał, że w XVI-wiecznych Damienicach był murowany dwór, w którym gościli znani humaniści, a opis wsi, jaki sporządzono przy tej okazji, trafił później do czytelników w Szwajcarii i Wiedniu!

0
0
0
s2sdefault

Potop szwedzki na ziemi bocheńskiej

Gdy w lecie 1655 r. wojska szwedzkie pod dowództwem Karola X Gustawa wkroczyły do Polski, nikt się chyba nie spodziewał, że w ciągu kilku miesięcy zajmą większą część ziem koronnych.  Już na przełomie września i października tego roku, "potop szwedzki" dotarł do Bochni, Wiśnicza i okolicznych miejscowości. Województwo krakowskie, które od średniowiecza nie zaznało ciężaru wielkiej wojny na swoim terenie, zostało dotkliwie zniszczone i złupione, a miary upadku dopełnił najazd Siedmiogrodzian i Kozaków. Straty w ludziach, gospodarce i obiektach kultury były tak wielkie, że czasem porównuje się je do hekatomby i zniszczeń II wojny światowej.