poniedziałek, kwiecień 22, 2019
0
0
0
s2sdefault
Gimnazjum w Bochni na pocztówce z 1903 r. (domena publiczna)

Ciekawą historię, jaka miała miejsce 200 lat temu w bocheńskim gimnazjum, przekazał w swoim pamiętniku urzędnik galicyjski Benedykt Gregorowicz.[1] Występki niesfornego i sprytnego ucznia Schlossera, który upodobał sobie wino z beczki księdza profesora, nie przeszkodziły mu później w chwalebnej działalności patriotycznej.

Około roku 1820, w bocheńskim gimnazjum, podobnie jak w innych szkołach austriackich, urządzono areszt („carcer”) dla uczniów dopuszczających się przekroczenia przepisów szkolnych lub grubych przewinień przeciwko porządkowi publicznemu. Areszt ten mieścił się w małej izdebce z jednym oknem, w której był też skład rupieci. Jako, że w izbie tej panował zawsze chłód, to jeden z profesorów - ks. Moser, nie informując prefekta i nauczycieli szkoły, złożył tam beczkę wina.

Tak się złożyło, że w areszcie tym zamknięto za jakieś przewinienia Karola Schlossera, syna niemieckiego urzędnika salinarnego. Gdy go wypuszczono, okazało się, że był pijany, ale tłumaczył się, że to z powodu flaszeczki wódki, którą mu jacyś koledzy wraz z jedzeniem przez okienko podali.

Regulamin gimnazjum w Bochni
Regulamin gimnazjum w Bochni

W następnych dniach zarówno Schlosser, jak i jego koledzy wszczynali burdy i regularnie trafiali do aresztu. Gdy z niego wychodzili mając mocno „w czubie”, władze szkoły postawiły straż, która miała pilnować, żeby nikt nie dostarczał do aresztu jadła ani napoju. Mimo tego liczba aresztantów rosła, a każdego wypuszczano z aresztu pijanego! W końcu, gdy zastano w karcerze jednego z uczniów śpiącego i pijanego, przeprowadzono śledztwo, z którego wynikało, że korzystając z informacji Schlossera, aresztanci  za pomocą słomki wypili pół beczki księżego wina. Resztę wina wyniesiono, a Schlossera ukarano klęczeniem na korytarzu, podczas gdy wszystkie klasy wychodziły ze szkoły.

Od tego czasu zaniechano w szkole kary aresztu, natomiast zaprowadzono karę cielesną, którą ks. Prefekt Rieger wymierzał w swoim mieszkaniu. Ich wymierzaniem zajmował się ogrodnik ks. proboszcza niejaki Delavie. Ten francuski szaser (strzelec pieszy w armii napoleońskiej), w czasie powrotu armii cesarskiej z Rosji, zatrzymał się w Bochni i tu znalazł zatrudnienie u O. Riegera.[2]

Bohater tej ciekawej i nieco humorystycznej historii wyrósł na bardzo porządnego człowieka. Choć był z pochodzenia Niemcem, szybko się spolonizował i włączył w nurt działalności niepodległościowej. W 1831 roku wziął udział w powstaniu listopadowym i za dzielną postawę został odznaczony krzyżem Virtuti militari.  W latach 30. XIX wieku sprawował urząd mandatariusza (urzędnika sądowo-skarbowego) w Łapanowie. W 1835 r. zmieszany był w działalność w Bochni i okolicy  Stowarzyszenia Ludu Polskiego, konspiracyjnej organizacji głoszącej hasła narodowe i zmierzającej do przygotowania powstania połączonego z uwłaszczeniem chłopów i poprawą ich położenia.[3]

W lutym 1846 r. w czasie powstania krakowskiego i rabacji galicyjskiej, Schlosser czując się zagrożony wystąpieniami chłopów, starał się u starosty Bernda w Bochni o przydzielenie asysty wojskowej lub straży bezpieczeństwa. Cyniczny Bernd odmówił, zapowiadając, że „ nauczę ja was buntowników powstawać przeciw rządowi”. Na drugi dzień chłopi z Łapanowa napadli na dom Schlossera, pojmali go i zbili tak, że zmarł po kilku dniach w Bochni. Ponoć jego order został zrabowany przez jednego z chłopów i przywieziony do cyrkułu w Bochni. Tam za 40 zł. reńskich odkupił go współpracownik Bernda, komisarz Wangerman i drwił, że ozdobi się nim w dniu sądu ostatecznego…[4]

Zbiorowa mogiła ofiar rabacji na cmentarzu komunalnym w Bochni, w której spoczywa m.in Karol Schlosser
Zbiorowa mogiła ofiar rabacji na cmentarzu komunalnym w Bochni, w której spoczywa m.in Karol Schlosser

Karol Schlosser, wraz z innymi zabitymi w roku 1846, został pochowany na cmentarzu komunalnym w Bochni, w zbiorowej mogile ofiar rabacji.

Przypisy:

[1] B. Gregorowicz, Pamiętniki [w:] Pamietniki urzędników galicyjskich. Oprac. I. Homola i B. Łopuszański, Kraków 1978

[2] Tamże s. 113-123; M. Morawczyński, Od Raby do Wisłoki – szlakami pióra, Tarnów 1995, s.182-183

[3] J. Kęsek, Bochnia w latach konspiracji galicyjskich, Bochnia 1986, s. 5-6

[4] J. Kęsek, Znani i nieznani aktorzy wydarzeń 1846 roku w Bochni, [w:] Rocznik Bocheński,T. IV, Bochnia 1996, s. 134, 136