piątek, marzec 22, 2019
0
0
0
s2sdefault
błogosławieństwo rycerzy. Fragment rekonstrukcji historycznej w Osadzie VI Oraczy w Bochni

Życie ludzi średniowiecza, bardziej niż w jakiejkolwiek innej epoce, było związane z wiarą i postrzeganiem Boga jako stworzyciela i sędziego rodzaju ludzkiego. Pietas (pobożność) stanowiła także warunek niezbędny, by stać się doskonałym rycerzem i osiągnąć zbawienie. Podbocheńscy feudałowie dążyli więc do zapewnienia w swoich włościach odpowiednich warunków do sprawowania kultu religijnego zarówno dla siebie, jak i dla swoich poddanych. Niektórzy też wychodzili z opłotków swoich dworów pielgrzymując do miejsc świętych czy szukając wykształcenia w krakowskiej Akademii. 

 W kościele, klasztorze i kaplicy

Dużą zasługą średniowiecznych rodów rycerskich na ziemi bocheńskiej było fundowanie lub utrzymywanie parafii i kościołów. Rycerskie korzenie mają chociażby takie parafie w okolicach Bochni jak: Brzeźnica, Cerekiew, Chronów, Drwinia, Krzyżanowice, Łapanów, Mikluszowice, Sobolów, Tarnawa, Wiśnicz, Żegocina. Ich kolatorami byli rycerze mający swoje gniazda rodzinne na terenie zakładanych parafii. Na nich też spadał obowiązek fundowania kościoła i ponoszenia wydatków na jego utrzymanie, wyposażenie i remonty. 

Kościół św. Bartłomieja w Łapanowie. Fundacja rodu ŁapkówNie były to małe nakłady i nie dziwi fakt, że np. w Chronowie fundatorami kościoła p.w. św. Ducha byli liczni przedstawiciele ubogiej szlachty zagrodowej z rodu Gryfitów, którzy z własnych ziem uposażyli plebana w role, łąki, stawy i młyn. Spore wydatki na drewniany kościół św. Bartłomieja w Łapanowie kładli również nieco zamożniejsi Łapkowie. Z zachowanej wzmianki z 1423 r. wiemy np., że Zbigniew Łapka sprowadził z Krakowa organistę Macieja, z którym zawarł kontrakt na budowę w kościele parafialnym organów.

herby rycerskie na chrzcielnicy w kościele w TrzcianieFundatorom kościoła parafialnego przysługiwało za to prawo patronatu, dające im przywilej zasiadania w czasie nabożeństw w pierwszej ławce, a przede wszystkim wysuwania kandydata na proboszcza parafii. W zamian za to miejscowa świątynia stawała się często miejscem pochówku dla jej opiekuna i jego rodziny. Ze wzmianek źródłowych wiemy, że w pierwotnym drewnianym kościele św. Katarzyny w Wiśniczu Wielkim (Starym) pochowani byli rodzice Jaśka Kmity. Później, rosnący w siłę i zamożność Kmitowie, założyli swoje mauzoleum rodzinne w katedrze wawelskiej, w nieistniejącej dziś kaplicy św. Antoniego.

Możnowładcy fundowali bądź też wspierali materialnie klasztory. Na ziemi bocheńskiej szczególną aktywność wykazywali Gryfici. Rycerz Mikora Gryfita wspomagał bożogrobców z Miechowa nadając im przed 1198 r.  m.in. podbocheński Chełm z targiem w Targowisku. Kasztelan krakowski Klemens Gryfita uposażył w 1228 r. klasztor benedyktynek w Staniątkach, w którym został pochowany po śmierci w bitwie z Tatarami w 1241 r. Do dóbr tego klasztoru przez jakiś czas należały podbocheńskie wsi rodowe: Brzeźnica, Łazy, Dołuszyce, Stary Wiśnicz, Chronów. Z kolei założony w okresie 1263 - 1266 klasztor kanoników regularnych w Libichowej (Trzcianie) był fundacją rycerską Dzierżykraja i Wysza z Niegowici h. Półkozic.

Wielu rycerzy chciało też mieć własną kaplicę w zamku lub w dworze. Wiadomo, że w średniowieczu na pewno takie kaplice istniały na zamku w Wiśniczu (1443 r.) oraz we dworze w Łapanowie, gdzie w 1439 r. skradziono kielich i księgę wartości 12 grzywien. Prawdopodobnie istniała też kaplica na zamku Kamyk w Chrostowej, której kapelanem mógł być  w 1395 r. Mikołaj kapelan dworu Mikołaja z Marszowic, ówczesnego właściciela fortalicji. Zauważmy też, że często miejscowi plebani, sprawujący swoja posadę dzięki prezencji rycerskiego patrona parafii, odwdzięczali się mu służbą kapelana właśnie w jego prywatnej kaplicy.

Rycerz-pielgrzym

rycerz-pielgrzymDodajmy, że jeden ze wzorców rycerza to rycerz-pielgrzym nawiedzający miejsca kultu świętych. W Polsce w XIV - XV w. wielu pielgrzymów wyruszało do klasztoru benedyktynów na Łysej Górze, gdzie znajdowała się relikwia Krzyża Świętego. W skali lokalnej takimi ośrodkami średniowiecznych pielgrzymek były groby św. Stanisława biskupa w Krakowie czy księżnej Kingi w Starym Sączu. Wspomnieliśmy już, że za wstawiennictwem św. Stanisława wzrok odzyskał niefortunny myśliwy Rynard z Krzyżanowic. Z kolei w latach 1320-1329 żona rycerza Siestrzemiła z Kurowa uprosiła za stawiennictwem św. Kingi uzdrowienie dziecka. W pielgrzymce błagalnej do grobu Kingi w Starym Sączu miał też wziąć udział Dobiesław Kmita z Wiśnicza, wraz z urzędnikami i górnikami bocheńskiej żupy, którą w 1441 r. trawił ogromny pożar.

Przez ziemię bocheńską miał przebiegać jeden z odcinków szlaku do sanktuarium św. Jakuba w Compostelii, w Hiszpanii. Dziś jego przebieg upamiętnia tzw. Droga św. Jakuba oznaczona symbolem muszli. Nie zachowały sie jednak informacje, czy któryś z bocheńskich rycerzy wyruszył na tak długą pielgrzymkę. Marzeniem wielu rycerzy była  też pielgrzymka do Ziemi Świętej. Jak kosztowna to była wyprawa świadczy interesująca historia Jana z Melsztyna herbu Leliwa, który aby zebrać odpowiednie fundusze na podróż do Palestyny wyprzedał większość swoich dóbr rodowych (w tym Bratucice na ziemi bocheńskiej). W 1512 r. wyruszył w pielgrzymkę i otrzymał w Jerozolimie godność „rycerza jerozolimskiego Grobu Chrystusowego”. Szczęśliwy, ale i mocno zubożony, wrócił do kraju i osiadł w Pomianowej k. Brzeska, gdzie zamieszkał w skromnym, drewnianym domu. Zmarł w 1517 r. i został pochowany w pobliskim kościele parafialnym w Jasieniu.

Czy rycerze byli nieukami? Wykształcenie i szkolnictwo

W średniowiecznej szkoleWprawdzie wykształcenie nie było najważniejszym czynnikiem decydującym o karierze wśród synów rycerskich i możnowładczych rodzin, ale widać, że już od XIV w. zaczęło się liczyć. Studia uniwersyteckie, aczkolwiek nie zawsze uwieńczone uzyskaniem stopnia naukowego, zapewniały ówczesnej młodzieży szlacheckiej przynajmniej minimum erudycji i większy szacunek dla wiedzy, pozwalały na wymianę myśli w gronie rówieśników, a w końcu też obycie w świecie i nowe znajomości, nieraz przydatne w późniejszej działalności publicznej. Zalety wyższego wykształcenia dostrzegał chociażby Klemens z Kurowa, który sam go nie posiadał, ale zadbał o naukę swoich synów: Mikołaja na Uniwersytecie w Pradze oraz Jana, studenta Akademii Krakowskiej w 1403 r., późniejszego kanonika krakowskiego i gnieźnieńskiego.

Studia na Akademii krakowskiej podjęli równie trzej młodzi Kmitowie z Wiśnicza: w 1458 r. Piotr, 1460 – Mikołaj, 1465 – Stanisław. Spośród nich największą pilnością  odznaczał się Mikołaj, syn kasztelana lwowskiego Jana „Noska”, który w 1463 r. uzyskał stopień bakałarza. Ale trud nauki na polskiej ”Alma mater” podejmowali również synowie uboższych rodzin rycerskich. Np. w  1417 r. na studia zapisał się  Mikołaj s. Andrzeja z Bessowa, a w 1472 Bernardyn s. Jana Wilczka z Boczowa, późniejszy arcybiskup lwowski.

Inni z kolei starali się w swoich dobrach rodowych zakładać szkoły parafialne. Wiadomo, np. że Łapkowie byli kolatorami szkoły w Łapanowie w 1463 r., a ubodzy, ale ambitni Gryfici – Chronowscy w Chronowie w 1465 r.

Jak widać dobre wykształcenie stanowiło przepustkę do kariery duchownej, a to dla mocno rozrodzonych rodów rycerskich było jednym ze sposobów zapewnienia odpowiedniej pozycji majątkowej. Praktycznie w każdej rodzinie, czy szerzej rodzie rycerskim, część dzieci przeznaczana była dla stanu duchownego. Kontynuację tego zwyczaju można zaobserwować w późniejszym okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Ważniejsza literatura:

  • D. Piwowarczyk, Obyczaj rycerski w Polsce późnośredniowiecznej (XIV-XV wiek), Warszawa 2006
  • Słownik historyczno - geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu, cz. I - IV, Kraków 1980 - 2011
  • J. Paprota, Jak to z rycerstwem drzewiej bywało, Kronika Bocheńska , Kwiecień 2011