środa, lipiec 17, 2019
0
0
0
s2sdefault

Spis treści

Lubomirscy jako jeden z najpotężniejszych rodów magnackich Rzeczpospolitej, od początku związani byli z Małopolską i Bocheńszczyzną. Tu byto ich rodowe gniazdo i siedziby poszczególnych gałęzi, tu też wznieśli w Wiśniczu wspaniały zamek. Ich dzieje są tak bogate i złożone, że nie sposób w krótkim tekście oddać wszystkie aspekty ich działalności. Prezentujemy, więc tylko wybrane obrazki z barwnej historii rodu, który na ziemi bocheńskiej przez długi czas zajmował niewątpliwie dominującą pozycję.

Pierwsi Lubomirscy

Lubomirscy wywodzili się z rycerskiego rodu Drużynitów, od XIII wieku zamieszkującego liczne wsie między Stradomką a Rabą. W średniowieczu, większość przedstawicieli rodu z trudem gospodarzyła na niewielkich i dość ubogich majętnościach, zadowalając się skromnymi dochodami i pozostając na uboczu życia politycznego kraju. Ale były jednostki, które swą aktywnością wykraczały poza opłotki swych dworów i wsi. Do takich na pewno można zaliczyć pierwszego, odnotowanego w źródłach przedstawiciela rodu – Idziego ze Słupi, syna Henryka, żyjącego w połowie XIII w. To właśnie on był jednym z czterech zasadźców Bochni (oprócz trzech Mikołajów - z Legnicy, Głubczyc i Kijów), wymienionych w akcie lokacyjnym miasta w 1253 r.

Lubomierz k. Łapanowa - gniazdo rodowe LubomirskichW XV wieku ze wspólnego pnia rodu Drużynitów wyodrębniły się rodziny: Łapków, Wieruskich, Lipskich, Lasockich, Boczowskich i właśnie Lubomirskich. Pierwszym przedstawicielem rodu, który używał nazwisko Lubomirski był Piotrdziedzic Lubomierza i Grabia koło Łapanowa w latach 1465-1487. Pozostawił po sobie aż pięciu synów, spośród których czterech zapoczątkowało różne linie mocno rozdrobnionego rodu. Nie wdając się w szczegóły i niuanse genealogiczne, wspomnijmy w tym miejscu tylko tych, którzy stopniowo budowali potęgę rodu Lubomirskich.

Najstarszy z synów Piotra – Jakub Lubomirski z Grabia jako pierwszy w rodzinie wszedł do elity urzędniczej województwa krakowskiego i w ten sposób przetarł drogę awansu następnym pokoleniom Lubomirskich. Jako podstarości i sędzia grodzki krakowski osiągnął na tyle bogate uposażenie, że stać go było na zakup kilku wsi i dzierżawę takich królewszczyzn jak Tymbark czy Rajbrot. Równocześnie zaczął aktywnie służyć w życiu politycznym, zdobywając sobie uznanie kolejnych królów, zwłaszcza Zygmunta I. Gdy umierał w 1519 r. należał już do zamożnej szlachty i liczył się w hierarchii urzędniczej ziemi krakowskiej.

Zapomniany nagrobek z Tarnawy

Nagrobek Joachima Lubomirskiego w TarnawieW kościele w Tarnawie można dziś oglądać nieco zapomniany nagrobek Joachima Lubomirskiego (1521-1570), syna wspomnianego wyżej sędziego Jakuba. Dzięki pozycji ojca karierę oparł na dworze królewskim, na którym był dworzaninem aż do śmierci. Chętnie obracał swoimi dobrami, które często dawał pod zastaw, wydzierżawiał czy sprzedawał. Przez jego ręce przewinęło się ok. 20 wsi – a więc wyraźnie rosła jego zamożność.

Joachim jako pierwszy z rodu przeszedł na kalwinizm, a w 1560 r. zamienił kościół w Tarnawie na zbór kalwiński. Zmarł w 1570 r. i w tymże kościele został pochowany. Interesującą pamiątką po tym okresie jest renesansowy nagrobek, na którym Joachima przedstawiono w postaci śpiącego rycerza w zbroi. Marmurowa tablica inskrypcyjna, z łacińską informacją o pochowanym Lubomirskim, od wielu dziesięcioleci znajduje się w budynku gospodarczym przy kościele. Z tego m.in. powodu wielu historyków sztuki błędnie podawało w swych pracach, że jest to wizerunek Stanisława Lubomirskiego a nie Joachima. Górna część nagrobka informująca o kalwińskim pochodzeniu Joachima została zapewne zdemontowana po wybudowaniu nowej świątyni w 1803 r. Obecnie należy czynić starania, aby ten cenny tarnawski zabytek otrzymał pierwotną postać - a więc by nad płytą nagrobną umieszczono wspomnianą tablicę inskrypcyjną - co z technicznego punktu widzenia i wobec stosunkowo dobrego zachowania odczytanych ponownie fragmentów nagrobka wydaje się zadaniem w pełni wykonalnym.


Wyrośli z soli i z roli

Gdy Stefan Czarniecki - bohater walk ze Szwedami, na łożu śmierci odbierał z rąk królewskiego wysłańca buławę hetmańską, miał wypowiedzieć pełne goryczy słowa: „Ja nie z soli ani z roli, ale z tego, co mnie boli – wyrosłem”. Aluzja dotyczyła oczywiście Lubomirskich, a konkretnie marszałka Jerzego Sebastiana, z którym Czarniecki przez długie lata rywalizował. Słowa hetmana zawierały sporo prawdy, bo rzeczywiście żupy solne w Bochni i Wieliczce, a potem własny szyb solny w Lednicy, zapewniły rodzinie potężne źródło dochodów.

Pierwszym z Lubomirskich, który zwrócił uwagę na żupy krakowskie, był Mikołaj Lubomirski z Jawczyc (1525 -1578), kuzyn Joachima i podobnie jak on kalwin. W 1534 r. został ważnikiem żupy bocheńskiej i był nim, co najmniej do 1541 r. W 1548 r. dzierżawił dom przy rynku bocheńskim.

Portret Sebastiana Lubomirskiego. W zbiorach Muzeum Narodowego w WarszawieWszyscy wymienieni do tej pory Lubomirscy, choć przedsiębiorczy i zaradni, nie dorównywali znaczeniem Sebastianowi Lubomirskiemu (1546 -1613), który zrobił oszałamiającą karierę i stworzył prawdziwe podstawy potęgi rodu.

Odpowiednie małżeństwa z Anną Pieniążkówną z Krużlowej i Anną Branicką z Ruszczy, poważnie zasiliły jego majątek. Ale przełomowym wydarzeniem w jego karierze było objęcie w 1581 r. dzierżawy żup krakowskich. Funkcję tę uzyskał dzięki życzliwości króla Stefana Batorego, a następnie utrzymał ją wspierając Stefana i Zygmunta III wieloma pożyczkami i swą prokrólewską postawą. Wreszcie Sebastian wybudował własny szyb solny w Lednicy koło Wieliczki i wbrew prawu na własny rachunek wydobywał tu sól. Jednocześnie zasłynął z prowadzenia w kopalniach rabunkowej gospodarki. Chcąc zwiększyć dochody z żup, wstrzymywał dostawy darmowej soli dla klasztorów krakowskich, ograniczał wynoszenie soli przez górników, zmniejszał im wynagrodzenie za pracę. Doprowadziło to do protestów szlachty i samych górników – również w żupie bocheńskiej. W 1583 r. wyzyskiwani górnicy napadli na zamek żupny, w wyniku czego, odnieśli w walce z ludźmi Lubomirskiego wiele krwawych ran, a jeden z nich został schwytany, osadzony i torturowany w wiśnickim więzieniu. Rok później zdesperowani górnicy ponownie zbrojnie uderzyli na siedzibę żupnika, ale tym razem udało im się tylko wyłamać zewnętrzne drzwi.

Szacuje się, że tylko w latach 1581-1592 Lubomirski uzyskał z dzierżawy żup solnych ogromną sumę około 300000 złp. Dzięki temu mógł przystąpić do kupowania dóbr dziedzicznych, królewszczyzn i urzędów ziemskich. Często udzielał szlachcie pożyczek na procent lub brał w zastaw szlacheckie wsie jako gwarancje zwrotu. Gdy jednak szlachta długu nie mogła spłacać Sebastian przejmował jej dobra. Tak było m.in. z zamkiem i kluczem wiśnickim, które nabył po korzystnej cenie w 1593 r. z rąk zadłużonego u niego Stanisława Barzego, wnuka Piotra V Kmity.

W 1591 r. jako pierwszy z rodu został senatorem – kasztelanem małogoskim. Kilka lat później dostąpi awansu na wyższe urzędy - kasztelana bieckiego i wojnickiego. W 1609 r. stary kasztelan podjął ryzykowną decyzję – wysłał obu swoich synów na wojnę moskiewską. Młodszy Joachim nie wrócił już żywy spod Smoleńska. Ostatnie lata życia też nie były szczęśliwe. Po Joachimie zmarły cztery jego córki w odstępie dwóch lat. Niedługo jednak przed śmiercią, w 1613 r. udało mu się ożenić jedynego syna Stanisława z nie byle, kim, bo z Zofią Ostrogską, córką jednego z najbogatszych magnatów w Polsce.

W ostatnich dniach życia, będąc bardzo chory, kazał się wieść z Woli Justowskiej na zamek w Dobczycach. W ostatniej drodze towarzyszyła mu kapela nadworna, a koło jego powozu jechało 600 służebnej szlachty. Czy mógł być piękniejszy kres życia dla magnata, który zaczynał karierę mając zaledwie kilka wsi?

Drużyna czy Szreniawa?

Szreniawa bez krzyża. Kartusz herbowy nad wejściem do zamku w WiśniczuUważny czytelnik naszego artykułu zauważył zapewne, że zaliczamy Lubomirskich do herbu Drużyna, podczas gdy najznamienitsi przedstawiciele rodu w wieku XVII i późniejszych pisali i pieczętowali się herbem Szreniawa. Nie ulega wątpliwości, że Lubomirscy aż do II poł. XVI wieku należeli do herbu Drużyna przedstawiającego srebrną krzywaśń (krzywą laskę) na czerwonym polu. Od herbu Szreniawa, różnił się tylko brakiem krzyża – stąd Sebastian Lubomirski, wchodząc w posiadanie Wiśnicza, tytułował się w dokumentach herbem „Szreniawa bez krzyża”. W ten sposób nawiązywał do herbu i tradycji największego Szreniawity – Piotra Kmity. Ta „delikatna migracja” z jednego herbu do drugiego, miała podkreślać następstwo i dziedziczenie po Kmitach pewnych praw i tradycji rodowych. Dopełnieniem tych zamysłów stało się uzyskanie od cesarza Rudolfa II tytułu hrabiego w 1595 r. Odtąd Lubomirski pisał się „comes in Wiśnicz”, tak samo jak poprzednio sam Kmita.

Z biegiem lat herb Lubomirskich zaczęto nazywać po prostu Szreniawą, a charakterystyczna krzywaśń bez krzyża obficie zagościła na portretach członków rodu, elementach architektonicznych wznoszonych budowli czy w dokumentach i księgach.


Na dworze pana Małopolski

Jedyny syn Sebastiana Stanisław jeszcze bardziej pomnożył zarówno majątek jak i pozycję społeczną rodu. Pod koniec życia uważany był za niekwestionowanego pana Małopolski, a rodzinny Wiśnicz wyniósł do niebywałego rozkwitu.

zamek Lubomirskich w Wiśniczu w jesiennej szacieW 1642 r. megalatyfundium Stanisława Lubomirskiego, zaliczało się do największych w Rzeczpospolitej i obejmowało: 10 zamków, 12 miast, blisko 300 wsi, 157 folwarków, niezliczone karczmy, młyny, stawy oraz lasy i puszcze leśne o powierzchni ponad 97 000 ha. W powiecie bocheńskim do wiśnickiego państwa Lubomirskich, należały - z wyjątkiem Chronowa - wszystkie wsie od granic Bochni aż po Rajbrot. Z samym miastem Bochnią Lubomirscy toczyli zresztą długoletnie spory o działki i ziemie na Uzborni oraz położoną nie daleko karczmę Serwaniec.

O potędze Stanisława Lubomirskiego świadczy fakt, że gdy w 1622 r. zaproponował cesarzowi wystawienie przez siebie 5 000 żołnierzy, by wspólnie wyruszyć na wojnę – projekt upadł z tego powodu, że dwór cesarski nie był w stanie sprostać finansowemu ciężarowi wystawienia własnego odpowiedniego oddziału. Cesarza nie było stać, Lubomirskiego – tak. Ukoronowaniem znaczenia Stanisława było nadanie mu w 1640 r. tytułu księcia Cesarstwa Rzymskiego.

Wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski. Litografia ze zb. Muzeum Narodowego w KrakowieOgromne dochody pozwalały wojewodzie utrzymywanie w rodzinnym Wiśniczu wspaniałego dworu, którego opis pozostawił nam dworzanina, a zarazem kuchmistrz Lubomirskich Stanisław Czerniecki, autor pierwszej polskiej książki kucharskiej. Z jego opisu dowiadujemy się, że wojewoda miał 2 marszałków, 2 kapelanów, 4 sekretarzy, 4 krajczych, 60 sług starszych, 20 pokojowców, 10 śpiewaków (w tym trzech kastratów) oraz własną kapelę muzykantów i teatr. Gdy jego dwór opuszczał Wiśnicz, pięć dni przed wyjazdem samego pana wyruszał oddział piechoty nadwornej węgierskiej, na drugi dzień wyruszała stajnia z końmi wozowymi i wierzchowymi, na trzeci dzień muzyka, na czwarty myśliwi, a piątego dnia ruszał dopiero Jegomość z "poważnym a okrytym dworem". Przed karetą jechał oddział "srebrnych kozaków", tak nazwany od srebnolitych mundurów i srebrem oprawnej broni, za karetą oddział nadwornej dragonii. Z tą całą wystawą szedł w parze przepych w doborze bogato zdobionych karet, wozów i koni. Dla większego jeszcze efektu, do karety Stanisława Lubomirskiego zaprzęgano białe konie, którym grzywy i ogony farbowano na czerwono...

Wśród ogromnej rzeszy dworzan sporo było ludzi pochodzenia mieszczańskiego i chłopskiego, którzy służąc księciu podawali się bezprawnie za szlachtę. Bystry obserwator tego zjawiska, szlachcic małopolski Walerian Nekanda-Trepka, ubolewał nad pobłażliwością Lubomirskich i skrupulatnie notował nazwiska oszustów w swojej „Księdze chamów”. Fałszywi „waszmościowie” dzięki łasce pańskiej dorabiali się znacznego majątku i czasem zdawali się zapomnieć o swym plebejskim pochodzeniu. Nic, więc dziwnego, że Stanisław Lubomirski w przypływie złości miał mawiać do swojego marszałka: "a chłopie, jużeś to zapomniał, żeś ty chłop, ze mnieś powstał (…), a nie wynoś się ze mną zarówno i ze stanem szlacheckim".

Ale ten wielki magnat wielu swoich służących darzył uczuciami wdzięczności, a nawet szacunku, o czym pisał w swoim testamencie. Kilku z nich dostąpiło nawet przywileju pochowania w rodowym mauzoleum w kościele klasztornym, w tym samym, w którym w lipcu 1649 r. spoczął ich pan.

Wielki budowniczy i średni dowódca

Większość budowli widocznych na XIX-wiecznej panoramie Wiśnicza to fundacje Stanisława LubomirskiegoOsobiste umiłowanie piękna architektury i sztuki inspirowały wojewodę do realizacji wielu, kosztownych przedsięwzięć budowlanych. Zdaniem historyków sztuki Lubomirski był w I połowie XVII wieku największym budowniczym na ziemiach polskich. Realizował programy fundacji sakralnych (kościoły w Wiśniczu i Połonnem na Wołyniu) i świeckich, zarówno w dobrach własnych (zamek i miasto w Wiśniczu, zamki w Łańcucie i Połonnem), jak i dzierżawionych starostwach (zamki w Lubowli, Nowym Sączu, klasztor i konwent pijarów w Podolińcu na Spiszu). Dodajmy, że praktycznie wszystkie budowle wznoszone przez Lubomirskiego prezentowały wysoki poziom architektury i zatrudniano do pracy przy nich najwybitniejszych architektów na czele z Włochem Maciejem Trapolą. Największe inwestycje na ziemi bocheńskiej, to oczywiście przebudowa wiśnickiego zamku w stylu „palazzo in fortezza” (1615-1621), założenia miasta i budowa ratusza (1616), budowa kościoła parafialnego (1620), kościoła i klasztoru karmelitów bosych (1622-1640 r. - jako votum za zwycięstwo pod Chocimiem) oraz kościoła p.w. św. Szymona w Lipnicy Murowanej.

Nie był natomiast wybitnym wodzem, mimo, że jego udział w obronie Chocimia był bez wątpienia znaczący. Początki kariery wojskowej Stanisława nie przyniosły mu jednak chwały. Razem z młodszym bratem Joachimem, wziął udział w wyprawie moskiewskiej w latach 1609-1611. W czasie oblężenia Smoleńska dowodziłem oddziałem, któremu Rosjanie w biały dzień porwali chorągiew piechoty co uważane było za wielki wstyd. Służba pod dowództwem tak znakomitych wodzów jak Stanisław Żółkiewski, Stanisław Koniecpolski czy Jan Karol Chodkiewicz, znacznie jednak podniosła umiejętności dowódcze Lubomirskiego, który po dostaniu się hetmana Koniecpolskiego do niewoli tureckiej mianowany został w 1621 r. przez króla regimentarzem, czyli czasowym zastępcą hetmana polnego.  

Śmierć Chodkiewicza w obozie chocimskimW czasie oblężenia warownego obozu w Chocimiu we wrześniu 1621 r., dowodzący obroną hetman Jan Karol Chodkiewicz ciężko zachorował i 23 września, dzień przed swoją śmiercią, w obecności komisarzy i oficerów przekazał buławę i dowództwo swojemu szwagrowi - Lubomirskiemu. Oburzone były tym pułki litewskie, które nie chciały uznać nowego dowódcy, ale po interwencji królewicza Władysława spór zażegnano. Przygotowana przez Chodkiewicza obrona była z powodzeniem kontynuowana przez nowego dowódcę, a rokowania pokojowe doprowadziły do podpisania korzystnego układu z Turkami 9 października.

W późniejszych latach, Stanisław Lubomirski nie odnosił jako dowódca żadnych znaczących sukcesów, choć jego prywatne wojska kilkakrotnie wspomagały obronę południowych i wschodnich granic. W pamięci potomnych pozostał jednak na zawsze jako zwycięzca spod Chocimia, o co z resztą sam skutecznie zadbał, wypełniając śluby i fundując klasztor karmelitów bosych w Wiśniczu, a także wspomagając takich pisarzy jak Jakub Śliwski, Jan Francisciades, Jan Innocenty Petrycy czy Andrzej Morsztyn,  którzy w licznych utworach literackich, nie bezinteresownie,  wychwalali zasługi wojenne swojego dobroczyńcy. Ot, taki XVII-wieczny pijar :-)

Kto zwyciężył Szwedów w Kamionnej?

Jerzy Sebastian LubomirskiJerzy Sebastian Lubomirski choć nie odziedziczył po ojcu rodzinnego Wiśnicza (dobra te przejął najstarszy syn Michał Aleksander), to jednak w historii bocheńszczyzny zapisał się jako pogromca Szwedów w czasie ich najazdu na Polskę w latach 1655-1660. Lubomirski jako jeden z nielicznych magnatów nie poddał się najeźdźcy, pozostał wierny królowi Janowi Kazimierzowi i szybko zorganizował znaczące oddziały powstańcze do walki z okupantem.

Kolumna w Kamionnej upamietniająca zwycięstwo nad SzwedamiWg przekazywanej z pokolenia na pokolenie tradycji, miał on na czele swoich wojsk, wspomaganych przez chłopów, rozbić we wsi Kamionna spory oddział szwedzki. Wydarzenia te upamiętnia dziś brązowa płyta na cokole wysokiej kolumny toskańskiej, zwieńczonej latarnią i krzyżem, stojącej w pobliżu miejsca owej bitwy. Wg Stanisława Fischera w potyczce tej miał polec dowódca szwedzkiego oddziału, którego zwłoki zabrali jego żołnierze i pochowali na wzgórzu między Moszczenicą i Chełmem. Bardzo możliwe, że tak naprawdę dowódcą wojsk polskich był pułkownik Gabriel Wojniłłowicz, który na polecenie Lubomirskiego tworzył oddziały powstańcze, złożone między innymi z chłopów. Wojska te (liczące ok.3000 ludzi) 20 stycznia 1656 r. zaatakowały zamek w Wiśniczu i na krótko wyzwoliły m.in. Bochnię, Wieliczkę oraz Nowy Wiśnicz. Bardzo możliwe, że to właśnie partyzancki rajd Wojniłłowicza w drodze na Wiśnicz i Bochnię uderzył na jakiś oddział szwedzki w Kamionnej. Ponoć jeszcze pod koniec XIX w. na polach tej wsi znajdowano resztki uzbrojenia i kości poległych w bitwie. Część wydobytych z ziemi militariów, jak pistolety i rapiery, ówczesny właściciel dworu w Kamionnej - Ożegalski, miał umieścić na ścianach pokoi dworskich.

Ostatki magnackiej fortuny na bocheńszczyźnie

Wbrew niektórym opiniom, lata potopu szwedzkiego i tragiczny w skutkach rokosz Jerzego Lubomirskiego zakończony jego banicją, nie spowodowały upadku znaczenia rodu. Wręcz przeciwnie – apogeum znaczenia Lubomirskich przypadło na przełom XVII i XVIII w., kiedy to zajmowali pierwsze miejsce w Koronie, a Hieronim Augustyn Lubomirski (pochowany po śmierci w Wiśniczu) zamierzał kandydować do korony polskiej podczas wojny północnej. Ale dla Wiśnicza i majątków rodziny na ziemi bocheńskiej był to już okres regresu, gdyż kolejni dziedzice jak Józef Karol, Jerzy Dominik czy Stanisław Herakliusz, nie traktowali tych majątków za najważniejsze, urzędując częściej w Łańcucie, Rzeszowie czy Warszawie. W wielkiej estymie był za to u nich klasztorny kościół Chrystusa Zbawiciela (barbarzyńsko rozebrany przez Niemców w 1940 r.) i znajdująca się w jego podziemiu krypta grobowa, w której spoczęli najwybitniejsi członkowie rodu. Co prawda majątki Lubomirskich, a potem także ich spadkobierców, tj. Sanguszków, Potockich i Zamojskich, przetrwały tutaj aż do XX w., ale dobrami tymi kierowali w ich imieniu zarządcy, a coraz więcej wsi wiśnickiego latyfundium przechodziło stopniowo drogą dzierżawy lub sprzedaży w ręce niezamożnej szlachty. W XVIII - XIX w. na ziemi bocheńskiej znajdzie się, więc miejsce dla przedstawicieli nowych rodów szlacheckich, często pochodzących z innych rejonów niż bocheński.

 Ważniejsza literatura:

  • Słownik Historyczno - Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu, cz.III, hasło: Lubomierz
  • K. Przyboś, Awans społeczny Lubomirskich herbu Drużyna od XIV do początku XVII wieku [w:] Genealogia, T.4, Poznań-Wrocław 1994, s. 9-38
  • Z. Ellnain, Nagrobek Lubomirskiego w Tarnawie
  • J. Długosz, Mecenat kulturalny i dwór Stanisława Lubomirskiego, wojewody krakowskiego, Wrocław 1972
  • J. Długosz, Latyfundium Lubomirskich w XVII wieku (powstanie - rozwój - podziały), Opole 1997
  • W. Czapliński, J. Długosz, Życie codzienne magnaterii magnaterii polskiej w XVII wieku, Warszawa 1976
  • W. Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, Kraków 1969
  • S. Fischer, Wiśnicz Nowy, Warszawa 1967