0
0
0
s2sdefault
Zakochani.Miniatura ze średniowiecznego Kodeksu Manesse

Wywodzący się spod bocheńskiego Kurowa Kurowscy herbu Szreniawa wypłynęli na arenę dziejową zaledwie na kilkadziesiąt lat, ale przez ten czas byli jedną z najważniejszych rodzin w Polsce. Ojciec Klemens skrzętnie gromadził majątek by umożliwić karierę synom. Starszy Mikołaj zrobił zawrotną karierę i jako arcybiskup gnieźnieński był bliskim współpracownikiem króla Władysława Jagiełły, a jego brat Piotr - Kazimierza Jagiellończyka. Obaj bracia mieli wspólną cechę - słabość do kobiet, i to z najwyższych, bo królewskich, kręgów władzy.

Położony w południowej części miasta Kurów - to jedna z najstarszych osad na bocheńszczyźnie. Jego metryka sięga zapewne XIII w., ale pierwsze wzmianki źródłowe pochodzą z lat 1308 - 1311, kiedy to wsią władał niejaki Siestrzemił, a jego żona miała uprosić za wstawiennictwem św. Kingi uzdrowienie dziecka. Nie wiemy jednak z jakiego rodu ów Siestrzemił pochodził i czy łączyły go jakieś więzi z Szreniawitą Klemensem z Kurowa

Rycerz zachłanny i porywczy

Szreniawa - herb KurowskichÓw Klemens wywodził się z Drożojewic, w ziemi sandomierskiej. W posiadanie Kurowa wszedł zapewne ok. 1370 r., choć jako dziedzic tej wsi występuje w źródłach pisanych od roku 1392. Od jej też nazwy przyjął nazwisko Kurowski, co potwierdza, że tu właśnie była jego główna siedziba. Zachowane liczne wzmianki w księgach sądowych, wskazują, że tenże Kurowski był rycerzem zachłannym i porywczym, dającym się mocno we znaki swoim sąsiadom w okolicach Bochni. Czytamy więc o ciągłych sporach i zatargach Klemensa z Paszkiem z Dołuszyc, Przedsławem z Cikowic, klasztorem benedyktynek w Staniątkach czy Dzierżkiem z Krzyżanowic. Procesuje się Kurowski o należności pieniężne, ziemie, młyny, a nawet drobne majętności jak pnie pszczele, podstępnie zabrane młynarzowi z Gawłowa.
Przyjazne stosunki łączyły Klemensa i jego synów z wiśnickimi Kmitami, współrodowcami, o ustabilizowanej już pozycji w gronie polskiego możnowładztwa. Obie rodziny zawierały ze sobą transakcje finansowe, sprzedawały bądź zastawiały sobie wsie, wzajemnie świadkowały sobie na dokumentach ziemskich.
Nie pałał zaś Klemens miłością do bocheńskich mieszczan i urzędników. Z zapisek sądowych wiadomo, że pobił i poranił sługi Krzysztofa i Jerzmina z Bochni, bezprawnie więził poddanych Mikołaja Suppeniga i Jakuba Ostróżki, żupników bocheńskich, którzy nie chcieli mu wypłacić pieniędzy za kopacza w żupie. W najmniejszym poważaniu miał pan na Kurowie stan kmiecy, skoro nie wahał się zabić poddanych Pawła z Uszwi, Bartosza z Przyborowa czy Jakuba ze Skalbmierza. 
Do wielkiej polityki nasz rycerz się nie garnął, ale skrzętnie gromadzony przez całe życie majątek umożliwił mu jednak zapewnienie godnej przyszłości swoim dzieciom - Mikołajowi, Janowi, Piotrowi, Annie, Elżbiecie i Katarzynie.

U szczytów władzy - Arcybiskup Mikołaj Kurowski

Arcybiskup Mikołaj KurowskiSpośród nich zawrotną karierę zrobił, urodzony ok. 1360 r. najstarszy Mikołaj, którego ojciec przeznaczył do stanu duchownego, wcześniej jednak wysyłając na studia do Pragi. Tam, po dwóch latach nauki, uzyskał stopień bakałarza, a w 1389 r. - magistra sztuk wyzwolonych. Po powrocie do kraju, Mikołaj rozpoczął pracę w kancelarii królewskiej, a dwa lata później zostaje biskupem poznańskim. Ukoronowaniem jego kariery duchownej było przejęcie w 1402 r. arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Tak więc, gdy w 1403 r. umierał stary Klemens z Kurowa, jego syn Mikołaj stał u szczytu sławy i znaczenia, ciesząc się wielkim zaufaniem króla Władysława Jagiełły i należąc do ścisłej elity politycznej kraju.

Szczególną rolę odegrał Mikołaj Kurowski w okresie wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim. W sierpniu 1409 r. stał na czele poselstwa polskiego, które przybyło do Malborka na rozmowy z wielkim mistrzem. W burzliwej rozmowie z Ulrykiem von Jungingenem, zagroził mu najazdem wojsk polskich na ziemie Zakonu, jeżeli ten uderzy na Litwę. De facto, więc sprowokował Krzyżaków do wypowiedzenia wojny, której największym sukcesem była bitwa pod Grunwaldem. Nic więc dziwnego, że po jej zakończeniu był jednym z dostojników, którzy 1 lutego 1411 r. podpisali dokument pokoju toruńskiego.
Kościelne urzędy i wierna służba przy boku króla, przyniosły Kurowskiemu wielkie bogactwo, które częściowo spłynęło także na pozostałych członków rodziny. W dodatku zrzekł się praw do dziedziczenia po rodzicach, na korzyść braci i matki Katarzyny. Mimo to nie zaniechał nad nimi opieki, a w zapiskach sądowych występował nadal jako dziedzic Kurowa.

Niebezpieczne zaloty

Apogeum znaczenia Mikołaja Kurowskiego to rok 1410, kiedy zastępuje w stolicy nieobecnego króla i opiekuje się jego żoną Anną. Ta opieka zakończyła się dla arcybiskupa fatalnie, gdyż został oskarżony przez królową o nawiązanie romansu. Król dowiedziawszy się o całej sprawie, postanowił odprawić sąd nad kochliwym biskupem w Glinianach. Mikołaj jednak tam nie dotarł, gdyż w czasie podróży spadł z konia i w wyniku tego upadku zmarł 7 listopada 1411 r.
Co ciekawe, nie był to jedyny przypadek, gdy któryś Kurowski "przyprawiał rogi" starzejącemu się królowi. W 1427 r. pod zarzutem utrzymywania intymnych kontaktów z królową Zofią, wtrącony został do więzienia Piotr Kurowski - młodszy brat Mikołaja. Na szczęście jednak królowa oczyściła się z zarzutu zdrady małżeńskiej, a Piotr odzyskawszy wolność wiernie służył jej i dworowi w latach następnych. Wygląda więc na to, że oba oskarżenia były wynikiem intryg politycznych lub zwykłych pomówień. Nie wyklucza to jednak pewnej słabości Kurowskich do płci pięknej i to w dodatku z samych szczytów władzy.

Niespodziewana śmierć Mikołaja i utrata bogato uposażonego arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, oznaczały dla reszty Kurowskich poważne problemy finansowe. W ciągu następnych kilku lat Piotr Kurowski był zmuszony zastawić lub sprzedać wiele wsi. Dzięki jednak wiernej służbie Kazimierzowi Jagiellończykowi, który powierzał Piotrowi wiele misji dyplomatycznych i poselstw, Kurowski objął ważne i bogato uposażone urzędy kasztelana sądeckiego i lubelskiego. Wszystkie te poczynania, prowadzone w celu ugruntowania pozycji własnej rodziny, pokrzyżował brak męskiego potomka i wygaśnięcie męskiej linii Kurowskich po śmierci Piotra w 1463 r. Jego dobra (w tym także Kurów) przejęli w większej części Pileccy herbu Leliwa.

"Pięć minut" Kurowa

Współczesny widok KurowaGłówną siedzibą rodu pozostawał Kurów za życia Klemensa. On to właśnie starał się powiększyć swój majątek kupując od Piotra, wójta bocheńskiego, folwark Bucharkę (tereny w rejonie dzisiejszej ul. Wincentego Witosa), czy też ogrody i role od mieszczan bocheńskich. Nabył także w różnych okolicznościach części Damienic, Dołuszyc, Gawłowa, Kamionny i Słomki, młyny w Łapczycy i Olchawie.
Po śmierci Klemensa, jego synowie zapewne rzadko bywali w rodzinnym Kurowie, ale swój dwór ze służbą miał tu ich matka Katarzyna. Trudno dziś powiedzieć gdzie ta rezydencja się znajdowała i jak wyglądała, ale istniała na pewno, skoro o dworze rycerskim z folwarkiemwspomina Jan Długosz, a do czasów dzisiejszych przetrwały w Kurowie takie nazwy terenowe jak "Gródek" czy "Koci zamek".
Dodajmy, że przez wieś przebiegał prastary szlak handlowy z Węgier do Krakowa, co dawało Kurowskim pewne profity z przydrożnych karczem, gdzie zatrzymywali się znużeni drogą kupcy i podróżni. Wraz jednak z upływem lat i wzrostem znaczenia rodziny, ich gniazdo rodowe nie odpowiadało już wymogom głównej rezydencji. Nic więc dziwnego, że Piotr Kurowski w 1442 r. przeniósł swą siedzibę do wsi Kurów w ziemi lubelskiej, którą w tym samym roku przekształcił w prywatne miasto.

Podbocheński Kurów spadł więc do roli podrzędnej wsi, zarządzanej przez włodarzy i służbę Piotra. Dlaczego tak się stało? Otóż Kurów leżał w sąsiedztwie prężnie rozwijającej się Bochni, a otoczony był zewsząd posiadłościami klasztornymi oraz dobrami potężnych panów na Wiśniczu. Nie było więc szans na przekształcenie Kurowa w miasto, ani na stworzenie tu większego kompleksu majątkowego. Można jednak powiedzieć, że te kilkadziesiąt lat życia i działalności Szreniawitów z Kurowa to przysłowiowe "pięć minut" wsi w dziejach Polski.

Ważniejsza literatura:

  • S. Sroka, Rodzina Kurowskich w XIV - XV w. Ze studiów nad dziejami możnowładztwa małopolskiego w Średniowieczu, Kraków 1990
  • Słownik Historyczno-Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu cz. III, z.2, Kraków 1997, hasło: Kurów
  • J. Paprota, Dole i niedole Kurowskich z Kurowa, Kronika Bocheńska, maj 2003