wtorek, sierpień 14, 2018
0
0
0
s2sdefault

Wizyty koronowanych głów i członków rodzin monarszych były zawsze ważnym wydarzeniem dla Bochni i okolicznych miejscowości. Nasze miasto było dość często odwiedzane przez niektórych władców Polski, ze względu na znajdującą się tu żupę solną, stanowiącą ważne źródło dochodów skarbu monarszego. W dodatku położone było przy ważnych szlakach handlowych biegnących z Krakowa na Węgry i Ruś, stąd też orszaki książęce i królewskie nierzadko ciągnęły do stolicy właśnie przez Bochnię czy Wiśnicz.

Przyjazd do miasta monarchy był tyleż zaszczytny, co …kłopotliwy. Królowi towarzyszył, bowiem dwór, z jego marszałkiem, podskarbim i paru członkami rady królewskiej. Do tego dochodziła spora liczba straży przybocznej, urzędników kancelarii, służby i pokojowców. Łącznie cała ta asysta mogła liczyć kilkadziesiąt, a nawet 100 osób, którym trzeba było zapewnić nocleg i wyżywienie. Z drugiej strony, nawet krótki pobyt króla czy księcia w Bochni stwarzał możliwości wyjednania przychylnych dla miasta praw i dokumentów, czy przedstawienia prywatnych próśb ze strony osób mających dostęp do urzędników dworu.

Zwykli obywatele mogli liczyć też na popisy kuglarzy, występy muzyków czy chociaż na podziwianie strojów i bogactwa odwiedzających. Słowem – „powiew wielkiego świata”, który rozpraszał nudę i jednostajność dnia codziennego.

Większa część tych odwiedzin nie została odnotowana w źródłach pisanych. Zachowane wzmianki w dokumentach pokazują, więc tylko niektóre pobyty monarchów na ziemi bocheńskiej.

Książę krakowski Bolesław Wstydliwy

Obecność w Bochni, założyciela miasta i twórcy bocheńskiej żupy solnej, księcia krakowskiego i sandomierskiego Bolesława Wstydliwego, odnotowano czterokrotnie. W 1251 r. przebywał w Bochni razem z matką Grzymisławą, z którą potwierdzili sprzedaż wsi Łącko dla klasztoru bożogrobców w Miechowie. Wiemy na pewno, że gościł w Bochni w 1255 r., kiedy to 9 czerwca wystawił dokument, w którym oddał klasztorowi bożogrobców w Miechowie część wsi Nieszkowa w kasztelani sądeckiej oraz 8 lutego 1258 r., kiedy przebywał w Bochni wraz z małżonką Kingą. Książęca para przejeżdżała przez miasto jeszcze w 1271 r., towarzysząc królowi węgierskiemu Beli IV w drodze powrotnej na Węgry.

Nie zachowały się żadne wzmianki o pobycie na naszych terenach króla Władysława Łokietka, ale jego przywileje handlowe dla mieszczan bocheńskich, lokacja Lipnicy Murowanej i częste kontakty z Węgrami, zdają się świadczyć, że monarcha ten nieraz w Bochni i okolicach gościł.

Jego syn Kazimierz Wielki, uznawany za dobroczyńcę miasta, był na pewno w Bochni w lipcu 1357 r., kiedy to wystawił dokument fundacji szpitala górniczego dla chorych i kalekich górników. W wydanej w 1368 r. ordynacji zapewnił sobie dwukrotny w roku pobyt w Bochni, w rezydencji i na koszt żupnika. Widać, więc, że nie tylko do Bochni przyjeżdżał, ale i też to, że miejscem dłuższych pobytów królewskich stał się rozbudowany zamek żupny, jedyna rezydencja w mieście mogącą gościć nie tylko króla, ale i jego służbę i dworzan.

Ale nie tylko samą Bochnię król odwiedzał. W 1364 roku Kazimierz, na prośbę Leonarda h. Rawicz, dziedzica Gawłowa, ustanowił granice tej wsi z powodu szkód wyrządzonych mu przez podrzędczego z Niepołomic i jego ludzi. Król osobiście, w towarzystwie dworzan i starych kmieci, obchodził granice wsi i kazał sypać kopce graniczne. Z kolei kronikarz Jan Długosz, potępiający obyczaje króla, wskazuje, że miał on utrzymywać nałożnice w dworze w Krzeczowie pod Bochnią. Nie jest to bynajmniej pomyłka kronikarza, gdyż rzeczywiście przed 1350 r. w Krzeczowie istniał dwór i folwark królewski, który był wtedy centrum dużego kompleksu leśnego. Wspomniany dwór uposażony był w sól bocheńską, co potwierdzają późniejsze wzmianki w źródłach. Niewykluczone, więc, że schowany w leśnych odstępach krzeczowski dwór, mógł służyć nie tylko postojom monarchy w trakcie polowań czy inspekcji gospodarczych... Z życiem prywatnym króla łączona jest też fundacja kościoła i jego pobyty w Łapczycy, ale i tu bardziej jesteśmy zdani na legendy i tradycję, niż na pewne wzmianki historyczne.

Jeszcze za życia Kazimierza, w roku 1364 przez Bochnię przejeżdżał wraz ze swoim imponującym dworem Ludwik Andegaweński, zmierzający na słynny zjazd monarchów w Krakowie. Jego matka, królowa Elżbieta Węgierska, przybyła do Bochni latem 1376 r. wystawiając tu dokument oraz przyjmując panów sandomierskich, którzy poinformowali ją o najeździe Litwinów na swoją ziemię.

Sporo informacji o królewskich wizytach w Bochni mamy z przełomu XIV i XV w., z okresu panowania królowej Jadwigi i jej męża Władysława Jagiełły. Jadwiga przybyła do Polski przez Nowy Sącz i Bochnię w czerwcu 1384 r. Dość często przebywała w królewskich Niepołomicach, skąd wyruszała do sąsiednich miejscowości, w tym Bochni, co skrupulatnie odnotowano w rachunkach dworu królewskiego. W Bochni, gdzie spożyła obiad, przebywała 4 IX 1393 r.

W sobotę 8 maja 1389 r. królowa wraz ze swoim orszakiem wyruszyła z Bochni do Niepołomic, gdzie chciała powitać niewidzianego od miesięcy króla Władysława. 5 września 1389 odnotowano wyjazd Jadwigi z Niepołomic do Bochni. Podobnie 15 kwietnia 1390 – wyjechała z Niepołomic do Bochni, gdzie kazała kupić materiał na ubranie dla opiekuna królewskich psów myśliwskich Litwina Kuźmy.

Władysław Jagiełło kilkakrotnie przebywał w naszym mieście. Pierwszy potwierdzony jego pobyt mamy z  16 II 1395 r. Potem z 13 IV 1395 r. Przez Bochnię jechał w kwietniu 1410 r. powracając z Sącza, gdzie przygotował obronę południowej granicy Królestwa oraz 22 III 1419 r., kiedy udawał się z Niepołomic na Spisz. Do Bochni wysłano za królem potrzebny mu sprzęt kuchenny, siodła królewskie, pasy, tunikę i kaftan. Pod koniec lutego 1424 r. miało miejsce spotkanie Władysława Jagiełły z królem duńskim Erykiem w podbocheńskiej Brzeźnicy. Spotkanie miało uroczysty charakter, skoro ma powitanie króla Eryka wysłano z Krakowa flecistów i trębaczy, dla których rajcy kazimierscy wynajęli 7 koni. Eryk, jak wielu innych władców, był potem gościem na weselu króla Jagiełły z Zofią Holszańską. W drodze powrotnej na Węgry Eryk, Władysław i Zygmunt Luksemburski zatrzymali się w Bochni. O tym mało znanych wydarzeniach piszemy więcej TUTAJ

Kolejny pobyt króla Jagiełły w Bochni mamy potwierdzony w źródłach 7 i 8 kwietnia 1427 r. kiedy zatrzymał się w mieście w drodze na Ruś.  Ostatni pobyt Jagiełły w Bochni miał miejsce w 1428 r., kiedy to przybył z Jedlni i „w obecności niektórych prałatów i panów zażądał od Włocha Antoniego z Florencji dokładnego rozliczenia dochodów z żup”.

Dodajmy, że częste pobyty Jadwigi i Jagiełły w Niepołomicach, wymagały zaopatrzenia w potrzebne produkty żywnościowe. W zachowanych rachunkach dworu wielokrotnie odnotowano sprowadzenie z Bochni chleba, jaj, sera, masła, jarzyn, zboża, ryb solonych, kurczaków, łoju, a nawet bocheńskiego piwa.

Z okresem panowania Jagiełły związany jest również pobyt na ziemi bocheńskiej jego bratanka, księcia litewskiego Zygmunta Korybutowicza, późniejszego husyty i pretendenta do tronu w Czechach. W latach 1411-14 przebywał on we wspomnianym wcześniej dworze królewskim w Krzeczowie, zarządzając z nadania Jagiełły tenutą krzeczowską. Pobierał też na swoje utrzymanie pieniądze z żupy bocheńskiej.

W 1451 r. przez Bochnię przejeżdżał też Kazimierz Jagiellończyk, udając się na sejmik do Nowego Miasta Korczyna.

W górniczej Bochni i magnackim Wiśniczu bywał też król Zygmunt Stary. W 1525 roku wraz z królową Boną gościł na zamku w Wiśniczu, rezydencji marszałka koronnego Piotra Kmity. Tradycja wiąże tą wizytę z legendami o królowej Bonie i jej przejażdżkach na osiołku wokół szczytu jednej z baszt zamkowych.

Rodzina Jagiellonów - fragment obrazu Łukasza Cranach Młodszego
Rodzina Jagiellonów - fragment obrazu Łukasza Cranach Młodszego

W 1538 r. Zygmunt Stary, Bona i Zygmunt August zatrzymali się na zamku żupnym, zapewne w związku z rozliczeniem dochodów kopalni soli. Dodajmy, że była to już wygodna rezydencja, przebudowana częściowo w stylu renesansu przez żupnika Jana Bonera.

Zygmunt August, ostatni król z dynastii Jagiellonów, odwiedził bocheńszczyznę w sierpniu 1550 r. Wtedy to, na zaproszenie marszałka Piotra Kmity, udał się wraz żoną Barbarą i jej stryjem Mikołajem Radziwiłłem z Niepołomic do zamku w Wiśniczu. Przybyłych 27 sierpnia gości Kmita przyjmował z wielkim przepychem przez trzy dni, miał też obdarować ich cennymi prezentami.

Gościem wiśnickiego zamku byłą też Izabella, wdowa po królu Węgier Janie Zapolyi. Szukając schronienia w Polsce przebywała ona na zamku w lutym 1555 r., a więc już po śmierci marszałka Kmity.

Kolejnym gościem bocheńskiego zamku żupnego był Stefan Batory. 9 września 1578 r. z wielką wystawnością podejmował go przez dwa dni i trzy noce podżupek Mikołaj Koryciński, co z dumą zanotował w swoim Raptularzyku.

Wzrost znaczenia politycznego Lubomirskich i rozbudowa ich zamku, sprawiły, że to właśnie Wiśnicz, a nie Bochnia, stał się głównym celem odwiedzin znamienitych gości. W 1646 r. król Władysław IV wraz z małżonką Ludwiką Marią, posłami francuskimi, weneckimi i dworzanami wyruszył do Lwowa. Po drodze zamierzał jednak odwiedzić dwory i zamki magnackie. Przybył też i do Wiśnicza, gdzie przebywał przez trzy dni. Lubomirscy zgotowali mu prawdziwie królewskie przyjęcie. W każdym dniu odbywał się wielki bankiet, na którym wypijano 12 beczek węgierskiego wina, oddawano salwy z dział i wystrzeliwano sztuczne ognie. Na pożegnanie dostojni goście otrzymali podarunki, w tym król - 6 przepięknych koni, królowa - złotą konew wysadzaną drogimi kamieniami, a poseł francuski 6 koni nieco gorszych niż królewskie.

Za życia wojewody Stanisława Lubomirskiego, w Wiśniczu gościli także: Jan Kazimierz, królowa Maria Ludwika, przyszły książę siedmiogrodzki Janos Kemeny, a także przyszły chan tatarski Islam Gorej, przebywający tu w charakterze jeńca Rzeczypospolitej.

Ostatnie pobyty królów polskich w Bochni i Wiśniczu wiążą się z dramatycznymi wydarzeniami wojen ze Szwecją. „Potop” szwedzki, który w 1655 r. zalał ziemie polskie, zmusił ówczesnego króla Jana Kazimierza do wycofania się do Krakowa. Wieczorem 25 września król opuścił miasto i przez Bochnię, Wiśnicz i Nowy Sącz udał się do posiadłości żywieckich, skąd miał się kierować do przebywającej w Głogówku królowej. W Wiśniczu Jan Kazimierz spędził kilka dni. 29 września wyjechał z zamku i starym traktem węgierskim dotarł do Sącza. W ślad za królem wycofywało się w kierunku Bochni i Wiśnicza wojsko polskie, a za nimi ścigające ich oddziały szwedzkie pod wodzą Karola X Gustawa. Późnym popołudniem 30 września Karol Gustaw wraz z wojskiem przybył do Bochni. Miasto, pozbawione fortyfikacji i oddziałów wojska, nie broniło się. Na wieczerzę i nocleg szwedzki król zatrzymał się prawdopodobnie w zamku żupnym, jedynym obiekcie w mieście godnym przyjęcia monarchy i jego doradców. Stamtąd, nazajutrz wyruszył do Wiśnicza, który poddał mu się praktycznie bez walki.

W 1702 r. w czasie trwania wojny północnej, do Bochni 4 sierpnia wkroczył król August II Sas, ścigany po bitwie pińczowskiej przez Karola XII. Ten drugi zajął zamek żupny dzień później i o mało "przez zdradę zaczajonych Wołochów życia nie postradał".

Cesarz Franciszek Józef I

W czasach zaborów, parokrotnie wizytowali Bochnię cesarze austriaccy. Dwukrotnie – w maju 1780 r. i kwietniu 1787 r. – był witany na rynku oraz podejmowany w budynku poklasztornym dominikanów cesarz Józef II. W lipcu 1817 r. przybyła do Bochni para cesarska witana przed gmachem Starostwa przez licznie zgromadzone mieszczaństwo i okoliczną szlachtę.

W 1823 r. cesarza Franciszka II podejmował obiadem starosta bocheński Baum von Appelshofen, a na Rynku koncert dała orkiestra gimnazjalna, co się „Najjaśniejszemu Panu bardzo podobało”.

Trzykrotnie w czasie swoich objazdów po cesarstwie odwiedził Bochnię Franciszek Józef I.  Zarówno w 1852 jak i w 1855 r., na jego przyjazd zbudowano imponującą bramę ozdobioną herbami Austrii i Galicji, a „Lud ze wszech stron tłumnie zgromadzony, duchowieństwo okoliczne i miejscowe, wojskowi i cywilni, urzędnicy, szkoły i górnicy z zapałem witali Najjaśniejszego Pana swego (…)”. Obu wizytom towarzyszył przegląd wojsk, a w 1855 r. cesarz udał się na „krzeczowskie błonie w celu oglądania wykonywanych tamże ruchów wojskowych”. Trzecia wizyta miała bardzo krótki przebieg, bo ograniczyła się do kilkunastominutowego postoju pociągu cesarskiego na dworcu kolejowym w Bochni (1880 r.)

Most na Rabie w Proszówkach w 1915 r.
Most na Rabie w Proszówkach w 1915 r.

Rozpad Austro-Węgier kończył bezpowrotnie parowiekowy okres wizyt monarszych i książęcych w Bochni. Jednym z ostatnich był arcyksiążę Józef Ferdynand, generał pułkownik cesarskiej i królewskiej armii, który 11 kwietnia 1915 r. przyjechał do Proszówek i Bochni, na uroczystość poświęcenia i nadania jego imienia mostu na Rabie. Most ten (wówczas drewniany) zniszczony został w grudniu 1914 r. przez wycofujące się wojska rosyjskie i został odbudowany przez żołnierzy austriackich. O wizycie informowała ówczesna prasa galicyjska, jak np.  Głos Narodu czy Ilustrowany Kurier Codzienny. Wg relacji prasowych, po spotkaniu i rozmowach z burmistrzem Maissem i proboszczem Wilczkiewiczem i po

ponownym odegraniu hymnu (austriackiego – przyp. J. P) wśród okrzyków ludności powtarzanych za burmistrzem „Niech żyje” arcyksiążę odjechał automobilem w stronę Brzeska, a po drodze odwiedził nowo budowane baraki kolejowe. Miasto Bochnia na cześć „wysokich odwiedzin” uroczyście przyozdobiło domy. Mnóstwo chorągwi powiewało z budynków publicznych i wielu prywatnych.

Prawdopodobnie ostatnim monarchą, który przebywał w Bochni, był Karol Habsburg, (późniejszy ostatni cesarz Austro-Węgier), który dokonywał inspekcji wojsk austriackich w Bochni w połowie października 1915 r.

Powrót Bochni i ziemi bocheńskiej do niepodległego państwa polskiego zakończył zasadniczo wizyty królewskie i cesarskie. W okresie międzywojennym, do tej tradycji w pewnym sensie będą nawiązywać pobyty w Bochni Prezydenta RP Ignacego Mościckiego w 1928 i 1934 r. To już jednak temat na zupełnie inną opowieść.

Ważniejsze bibliografia:

  • Bochnia w dokumencie staropolskim. Katalog wystawy, tekst. Z. Wojas, Bochnia 1994
  • J. Flasza, Rynek bocheński. Szkice o dziejach i zabytkach, Bochnia 1989
  • Polska Jana Długosza, red. H. Samsonowicz, Warszawa 1984
  • J. Kracik, Ludzie królewskich Niepołomic, Niepołomice 2008
  • J. Przybyło, Skandynawski król w Brzeźnicy, Wiadomości Bocheńskie, Rok XIV nr 4-5, jesień-zima 2004
  • J. Paprota, Zamek i klucz wiśnicki do początków XVII wieku [w:] Rocznik Bocheński, T. II, Bochnia 1994
  • F. Sikora, Małopolskie późne średniowiecze. Ludzie i instytucje. Wybór pism, Kraków 2017
  • Głos Narodu nr 182 oraz Ilustrowany Kurier Codzienny nr 87 z 1915 r