czwartek, grudzień 12, 2019
0
0
0
s2sdefault
Akcja uwolnienia więźniów z niemieckiego więzienia w Nowym Wiśniczu. Fot. z inscenizacji historycznej z 2015 r. Źródło: nowywisnicz.pl

Nad Nowym Wiśniczem, miasteczkiem położonym na południowy-wschód od Krakowa, w pobliżu Bochni, od stuleci górują dwie wielkie budowle – zamek Kmitów i Lubomirskich oraz kompleks pochodzącego z XVII wieku dawnego klasztoru karmelitów bosych, zamieniony w 1783 roku przez Austriaków na ciężkie więzienie. Patrząc z centrum miasteczka wydaje się niemożliwe, by ktoś mógł pokusić się o zdobycie tej potężnej, położonej w niedostępnym miejscu budowli. A jednak… To właśnie w tym miejscu, siedemdziesiąt pięć lat temu, w nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku, na kilka dni przed wybuchem powstania warszawskiego, miała miejsce akcja, uznawana za jedno z najbardziej trudnych, a zarazem udanych działań polskiego podziemia.

Niedługo po zajęciu Wiśnicza we wrześniu 1939 roku hitlerowcy urządzili w więzieniu koncentracyjny obóz przejściowy, w lipcu 1940 przekształcony w zakład karny, w którym przetrzymywali przede wszystkim więźniów politycznych przed ich egzekucją lub wywiezieniem do obozów koncentracyjnych, głównie Auschwitz. Cmentarz zmarłych i zamordowanych więźniów znajduje się w pobliżu kompleksu więziennego, w miejscowości Leksandrowa. Załogę stanowiło kilkunastu Niemców, zakwaterowanych na terenie więzienia, a także kilkudziesięciu strażników polskich z Nowego Wiśnicza i okolicznych wsi.

Żołnierze Tamarowa
Żołnierze Tamarowa

Pod koniec wojny dowództwo Armii Krajowej okręgu bocheńskiego analizowało możliwość przeprowadzenia akcji odbicia więźniów, jednakże ze względu na system zabezpieczeń i samo położenie więzienia, a także fakt stacjonowania w miasteczku zmotoryzowanego oddziału SS, decyzji o akcji długo nie podejmowano. Problemem było też to, że ze względu na trudność zadania jego wykonania nie chciał się podjąć żaden z okolicznych dowódców oddziałów AK. Ostatecznie, w połowie 1944 roku przeprowadzenia akcji podjął się dowódca 1 batalionu 12 pułku piechoty AK Ziemi Bocheńskiej ppor. Józef Wieciech, ps. „Tamarow”, który przygotował szczegółowy plan akcji, uwzględniający schemat pomieszczeń więzienia, rozkład zajęć załogi, a nawet zwyczaje komendanta więzienia Schroedera. Szczegółowe informacje uzyskano dzięki współpracy kilku strażników, będących jednocześnie żołnierzami Armii Krajowej. Za jedyne możliwe rozwiązanie uznano dostanie się do więzienia przez bramę główną z użyciem podstępu. Koncepcja akcji została wstępnie zaakceptowana przez dowódcę 12 pp. AK Ziemi Bocheńskiej płk. Juliana Więcka – ps.„Topola”. 

 

Dowódca akcji Józef Wieciech
Dowódca akcji Józef Wieciech "Tamarow"

Pod koniec lipca otrzymano informację, że na 27 lipca hitlerowcy planują wywiezienie więźniów politycznych do Auschwitz. W związku z tym zapadła decyzja o przeprowadzeniu akcji odbicia więźniów w nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku. W akcji wzięło udział 36 partyzantów, w tym 17 absolwentów właśnie ukończonego kursu podchorążych. Miejscem zbiórki było skrzyżowanie dróg w lesie na Bukowcu, przy tzw. Kolumnie lotników. Stamtąd po godz. 23.20 podzielony na grupy zadaniowe odział udał się pod więzienie. Część członków grupy szturmowej przebrała się w mundury strażników więziennych.

Zgodnie z przyjętym planem, jeden z nich - „Kosa” – pokonał główną bramę udając, że udaje się na nocną zmianę. Za nim na teren więzienia wpadła grupa szturmowa pod dowództwem „Tamarowa”. Następnie udało się bez walki wtargnąć na dziedziniec, do dyżurek, a także pokoi mieszkalnych wartowników i Niemców. Poddali się oni natychmiast. Dzięki współpracy wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich udało się także wywabić ze swego pomieszczenia dowódcę więzienia Schroedera. Błyskawicznie opanowano cały teren więzienia. Z cel wypuszczono 128 więźniów politycznych. Ze zbrojowni zabrano sporą ilość broni, głównie pistoletów maszynowych. Rozbrojonych Niemców zamknięto w małym, ciasnym pomieszczeniu. Około godziny 2 w nocy 27 lipca oddział wraz z wyzwolonymi więźniami opuścił teren więzienia, udając się w kierunku Lipnicy Murowanej. Niemcy podjęli pościg dopiero rankiem 27 lipca, jednak nie udało im się pojmać ani żadnego z partyzantów, ani odbitych więźniów. 

O doskonałym przygotowaniu akcji świadczy fakt, że została ona przeprowadzona bez ofiar w ludziach pod bokiem oddziału niemieckiego, a Niemcy nie schwytali żadnego z uwolnionych więźniów. W pierwszych meldunkach po akcji podawali, że akcja została przeprowadzona przez brytyjskich spadochroniarzy. 

Warto też wspomnieć, że kilkanaście dni po akcji odbicia więzienia w Nowym Wiśniczu ppor. Józef Wieciech na czele grupy zadaniowej zorganizował pogrzeb załogi samolotu liberator, strąconego w okolicach wsi Nieszkowice Wielkie w nocy z dnia 14 na 15 sierpnia, a także przeprowadził akcję dyscyplinującą wśród okolicznej ludności, która obrabowała zwłoki poległych polskich lotników. Replika tego samolotu, dowodzonego przez kapitana Szostaka, znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Pamiątkowa tablica na ścianie więzieniaAktywność 1 batalionu nie pozostała jednak niezauważona przez hitlerowców. 29 października 1944 roku przeprowadzili oni akcję pacyfikacyjną Lipnicy Murowanej oraz sąsiednich Lipnicy Dolnej i Lipnicy Górnej, zabijając na miejscu 2 partyzantów i aresztując 9 z nich. Oznaczało to praktyczny koniec aktywności oddziału, gdyż „Tamarow”, któremu udało się uniknąć aresztowania, zmuszony był do ukrywania się do końca wojny. Z aresztowanych partyzantów gehennę w obozach koncentracyjnych przetrwało zaledwie dwóch: Mieczysław Ledóchowski ps. „Brzeszczot” oraz Julian Wieciech ps. „Skrzat”.

Przeprowadzona pod dowództwem ppor. Józefa Wieciecha akcja odbicia więźniów z więzienia w Nowym Wiśniczu niewątpliwie należy do grona jednej z najbardziej spektakularnych – a jednocześnie mało spopularyzowanych - akcji polskiego podziemia w okresie II wojny światowej.
Do chwili obecnej żyje tylko jeden członek grupy bojowej, która przeprowadziła akcję – Julian Wieciech. 

O odbiciu więźniów przypominają tablica pamiątkowa, oryginalnie odsłonięta w 1968 roku, a obecnie znajdująca się w kompleksie pomnikowym, położonym poniżej więzienia przy drodze z centrum Wiśnicza, a także odsłonięta w 2014 roku tablica na murze więzienia, pomiędzy bramami kompleksu więziennego.

Leszek Wieciech

Szczegółowy przebieg akcji na więzienie przedstawiają artykuły:

Józef i Julian Wieciech, Akcja na więzienie w Nowym Wiśniczu, Niepodległość i Pamięć 2/3 (4), 197-202

Eugeniusz Kowal, Akcja bojowa przeprowadzona w nocy z 26 na 27 lipca 1944 na NIEMIECKIE WIĘZIENIE w NOWYM WIŚNICZU