0
0
0
s2sdefault
Wojska niemieckie na bocheńskim rynku

W połowie stycznia 1945 r. mieszkańcy Bochni i okolic z nadzieją patrzyli na wycofujące się w kierunku zachodnim kolumny wojsk niemieckich. Dochodzący ze wschodu huk armat oraz naloty radzieckiego lotnictwa na pozycje niemieckie zwiastowały szybko zbliżającą się Armię Czerwoną. Kończył się czas niemieckiej okupacji, nadchodził czas nowej, komunistycznej władzy.

 Armia Czerwona wkracza do Bochni

Schron Ringstand w Baczkowie nad Rabą
Schron Ringstand w Baczkowie nad Rabą

Niemcy już od kilku miesięcy przygotowywali się do obrony budując w Bochni i okolicy system fortyfikacji złożony z bunkrów, schronów, okopów i rowów przeciwczołgowych. Do ich budowy na odcinku od Świniar na północy po Kobyle na południu zmusili setki mieszkańców okolicznych wsi. Nie na wiele się to zdało, bo ofensywa armii radzieckiej na północy doprowadziła do zajęcia Niepołomic i Krakowa 18 stycznia, a na południu Rosjanie skierowali swoje uderzenie na linii Zakliczyn - Muchówka – Marszowice – Gdów. Bochnia i okolice zostały, więc praktycznie otoczone z trzech stron i wojska niemieckie, aby uniknąć zamknięcia w „kotle” przygotowywały się do ewakuacji.

Nie oznaczało to jednak oddania miasta zupełnie bez walki. W dniach 18-19 stycznia Niemcy niszczyli główne środki komunikacyjne i budynki użyteczności gospodarczej, podpalając m.in. składy żywności i sprzętu w Sokole i koszarach przy ul. Kazimierza Wielkiego.

wiadukt kolejowy w Bochni przed wojną
wiadukt kolejowy w Bochni przed wojną

Wysadzili też bocheński wodociąg, wiadukt kolejowy na stacji, most na Rabie w Proszówkach oraz jedno przęsło mostu w Cikowicach. Większych strat w mieście udało się uniknąć dzięki dywersji bocheńskiego podziemia, którego członkowie usuwali przewody elektryczne i materiały wybuchowe oraz połączenia telefoniczne niemieckiej artylerii w Wiśniczu z punktem obserwacyjnym na Uzborni. Przez krótki czas szosa Brzesko-Bochnia była ostrzeliwana z niemieckich dział ustawionych w rejonie ul. Brackiej. W godzinach popołudniowych 20 stycznia do miasta wkroczyły patrole wojsk radzieckich staczając walki z wycofującymi się hitlerowcami w rejonie ulic Trudnej, Floris, Orackiej oraz stacji kolejowej. Na ulicy Kazimierza Wielkiego Niemców  ostrzeliwał niezidentyfikowany oddział partyzancki poruszający się wzdłuż potoku Babica. O zmroku resztki wojsk niemieckich wycofały się na Kolanów i Dołuszyce, i dalej w stronę szosy na Gdów. W pośpiechu zdążyli jeszcze wysadzić własne działa w Kolanowie. Z kolei Rosjanie stracili samobieżne działo Su-76, które przez jakiś czas stało uszkodzone w rejonie obecnej ul. Marii Bielawskiej. W Dołuszycach, nad Grabką, Niemcy dwoma celnymi rakietami Panzerschreck zniszczyli radzieckiego Halftracka jadącego w czołówce 807 pułku. Jego resztki wydobyto w 2007 r.

Walki na południowej Bocheńszczyźnie

pamiątkowa tablica na dzwonnicy w Sobolowie
Pamiątkowa tablica na dzwonnicy w Sobolowie

Znacznie cięższe walki niż w Bochni trwały w dniach 19 - 20 stycznia w południowej części powiatu bocheńskiego. Bombardowana była Lipnica Murowana, w której Niemcy rozmieścili baterię artylerii oraz radiostację na plebanii. Zaciekłe walki trwały na terenie Rajbrotu , Muchówki i Trzciany. W tej drugiej Niemcy zorganizowali obronę skrzyżowania i zaciekle go bronili przez cały dzień zanim zostali oskrzydleni przez oddziały radzieckie. Dzień później krwawe starcie miało miejsce w rejonie Nieszkowic Wielkich gdzie jeden z pułków 183 Dywizji Szturmowej starł się z wycofującymi kolumnami niemieckimi, a 227 pułk posuwał się lasami, osiągając Pogwizdów i Dąbrowicę, zagrażając w ten sposób oddziałom niemieckim opuszczającym Bochnię.

Znaczące oddziały piechoty wspartej przez działa pancerne pozostawili Niemcy pod Ubrzeżem i Wieruszycami. W zasadzkę tą wpadły pojazdy 99 pułku z 42 Brygady Pancernej oraz piechota 70 Dywizji Szturmowej. Niemieckie działa pancerne rozbiły bądź uszkodziły kilkanaście radzieckich pojazdów, w tym dwa lub trzy czołgi IS-2. Dopiero wezwanie na pomoc lotnictwa, pozwoliło Sowietom zniszczyć pozycje niemieckie i zająć Łapanów. W wyniku tych walk spłonął m.in. dwór Padlewskich w Wieruszycach.

Straty ludzkie

obelisk ku czci poległych w Grabinie i Buczynie

Łącznie Rosjanie w walkach na ziemi bocheńskiej stracili 662 poległych, z tego w Bochni i okolicy poległo 75 żołnierzy. Choć ludność cywilna chroniła się w lasach lub zamykała w domach to i ona padała ofiarą działań zbrojnych. W Łapanowie od bomb radzieckich zginęła niemal cała rodzina Bomblów (rodzice i czworo dzieci), w gminie Lipnica straty w ludziach wyniosły 11 osób. W Nieszkowicach Wielkich zginęły 4 osoby z rodziny Buczaków. W sumie ocenia się, że na terenie powiatu bocheńskiego zginęło ok. 30 cywilów. Liczba ta mogła być większa, gdyby 19 stycznia oddział szturmowy NOW - AK nie odbił w walce i uwolnił kilkuset więźniów przetrzymywanych w kościele w Sobolowie, o czym informuje pamiątkowa tablica na tamtejszej dzwonnicy. Prawdopodobnie ludzie ci mieli być żywą zaporą przeciw atakujących Niemców żołnierzom radzieckim.

Ostatnim krwawym akordem walk na terenie naszego powiatu, było starcie 20 stycznia oddziału partyzanckiego AK pod dowództwem "Jastrzębskiego" z cofającymi się oddziałami Wermachtu na pograniczu wsi Buczyna - Grabina. Walka, która przeniosła się w obręb wsi, pochłonęła życie 5 partyzantów i 13 osób cywilnych zabitych w trakcie pacyfikacji obu miejscowości. O tym tragicznym wydarzeniu przypominają: pomnik poległych partyzantów na cmentarzu w Sobolowie oraz kamienny obelisk w Grabinie ufundowany przez Gminę Bochnia w 2005 r.

Wyzwolenie czy nowa okupacja?

Powitanie wojsk radzieckich na rynku.
Powitanie wojsk radzieckich na rynku.

Dziś, patrząc z perspektywy 45 lat okupacji radzieckiej w PRL-u, może trochę budzić nasze zdziwienie fakt, że nazajutrz po wyzwoleniu, 21 stycznia 1945 r. mieszkańcy Bochni tłumnie wylegli na rynek by powitać dowództwo radzieckie. W imieniu społeczeństwa oficjalne przemówienie wygłosił ks. proboszcz Władysław Kuc, który później odprawił w kościele św. Mikołaja uroczystą mszę dziękczynną. Ludzie z łzami w oczach śpiewali "Boże coś Polskę". Nastrój radości i dość przychylna postawa wobec żołnierzy radzieckich panowały w innych wyzwolonych miejscowościach powiatu, jak choćby w Lipnicy Murowanej, gdzie witano czerwonoarmistów chlebem i solą. Trudno dziś powiedzieć czy zawsze były to szczere reakcje czy wymuszone strachem przed bolszewikami. Faktem jest jednak, że ludzie pomagali wyziębniętym i głodnym żołnierzom.  Koszmar okupacji niemieckiej sprawił, że wielu z obawą, ale i nadzieją, patrzyło na Armię Czerwoną. Następne dni i miesiące obecności Rosjan miały zmienić ten obraz. Żołnierze dopuszczali się licznych kradzieży, napadów i przestępstw o charakterze kryminalnym, pozostając zwykle bezkarnymi. Przykładowo - przez czerwonoarmistów została zgwałcona i zamordowana jedna z mieszkanek Krzęczkowa. Oficerowie NKWD wspomagali, a często sterowali, funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa w prześladowaniach członków Armii Krajowej i innych organizacji konspiracyjnych. Jak zapisano w kronice jednej z podbocheńskich parafii "rozpoczęły się nowe rządy, które nieraz nie różniły się od poprzedniej okupacji, a zaczęła się druga, tym razem według dyrektyw z Moskwy".

Spuścizna dziejów

rób radzieckiego lotnika Mikołaja Szarandy na cmentarzu w MikluszowicachCo jeszcze zostało z tamtego stycznia do czasów współczesnych? W Bochni dzień wyzwolenia miasta spod okupacji niemieckiej upamiętnia nazwa ulicy 20 stycznia. Na cmentarzu komunalnym przy ul. Orackiej znajduje się kwatera poległych żołnierzy radzieckich, w której w 1948 r. złożono zwłoki poległych czerwonoarmistów z całego powiatu bocheńskiego. Mogiły żołnierzy niemieckich, poległych w walkach lub rozstrzelanych przez Rosjan, zachowały się w Chronowie, Łomnej, Królówce i Trzcianie. Zainteresowani historią wojenną znajdą w powiecie bocheńskim betonowe schrony niemieckie zarówno na terenie miasta jak i na obu brzegach Raby. Ich funkcje i stan zachowania zostały w ostatnich latach interesująco opisane w książkach pasjonatów historii - Macieja Jasińskiego i Rafała Podsiadły. poniemiecki schron przy autostradzie A4Obelisk z tablicą "niechcianego bohatera" - pilota radzieckiego Mikołaja Szarandy, zestrzelonego 19 stycznia przez Niemców w Gawłówku, znajdziemy przy głównej drodze w tejże wsi, a jego grób na cmentarzu w sąsiednich Mikluszowicach. Inne "pamiątki" końca wojny tkwią może jeszcze w ziemi i czekają na swoich odkrywców. Że jest to możliwe, niech świadczy fakt odkrycia na budowie autostrady A4 w rejonie Smykowa niemieckiego schronu typu Ringstand, który w 2011 r. został odnowiony i przeniesiony kilkadziesiąt metrów na północ od nowej drogi.

Ważniejsza bibliografia:

Jan Kaczmarczyk “Wik”, Wyzwolenie miasta i powiatu bocheńskiego,  mps w zbiorach Muzeum im. S. Fischera w Bochni

J. Baniak, R. Podsiadło, P. Zaczek, Fortyfikacje linii Stellung a2 w Bochni i zdobycie miasta w styczniu 1945 r., Warszawa 2015

P. Sadowski, Ziemia Bocheńska w styczniu 1945 r., "Wiadomości Bocheńskie" nr 4/2009.

A. Urban, Wspomnienia Bochniaka z lat wojny, "Wiadomości Bocheńskie" nr 4/2007.

M. Sołtys, Ostatnie dni okupacji w Bochni , “Wiadomości Bocheńskie” nr 1/2008.

J. Kucybała, Szaranda Mikołaj, http://autoelektrobochnia.pl/index.php?t_str=Szaranda+Miko%C5%82aj

J. Kucybała, Trzciana 1945, http://autoelektrobochnia.pl/index.php?t_str=Trzciana+1945