środa, luty 28, 2024

Agresja hitlerowskich Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. przyniosła tysiące ofiar ludności cywilnej w całym kraju. Również i na ziemi bocheńskiej, działania wojenne spowodowały śmierć i cierpienia wielu mieszkańców, którzy stali się ofiarami brutalnej siły niemieckiej. W 80. rocznicę tych wydarzeń przypominamy tych, których wojna zabrała już na samym początku.

15 pułk piechoty został zorganizowany w Bochni w grudniu 1918 r. jako "Pułk Piechoty Ziemi Bocheńskiej". Od stycznia 1919 r. nosił on numer 15, a od 3 VIII 1920 r. używał przydomka "Wilków". Od III 1919 r. walczył na kresach wschodnich. W sierpniu 1919 r. wszedł w skład 9 Dywizji Piechoty, by w jej składzie walczyć na Wołyniu, uczestniczyć w ofensywie na Ukrainie, a potem w bitwie warszawskiej i walkach o Dubno. W ramach pokojowej organizacji armii wszedł w skład 28 Dywizji Piechoty i został skierowany do Dęblina, gdzie stacjonował do września 1939 r.

Nic tak nie oddaje atmosfery i grozy pierwszych dni wojny, jak autentyczna relacja jej uczestnika. Wspomnienia wojenne st. strzelca Andrzeja Tabora z Leksandrowej, pokazują szlak bojowy chłopaka spod bocheńskiej wsi, któremu przypadła w udziale tajna broń Wojska Polskiego - karabin przeciwpancerny wz. 35 , zwany popularnie "Urem" lub rusznicą.

Poniżej zamieszczamy listę żołnierzy z dawnego i obecnego powiatu bocheńskiego poległych i zmarłych w walce z Niemcami przy boku aliantów. Większość z nich spoczywa na cmentarzach wojennych na obczyźnie. Nie jest to na pewno kompletny wykaz, dlatego liczymy na współpracę osób odwiedzających portal Historia Ziemi Bocheńskiej w zbieraniu i udostępnianiu wszelkich informacji dotyczących wymienionych żołnierzy, a także wszystkich, którzy na tej liście nie znaleźli się.

Cześć ich pamięci!

Likwidacja batalionu strzelców podhalańskich w Puszczy Niepołomickiej to prawdopodobnie największe i najbardziej dramatyczne w skutkach starcie zbrojne we wrześniu 1939 r. w okolicach Bochni. Śmierć "Podhalańczyków" w rejonie Osikówki i Poszyny była wynikiem splotu wielu niekorzystnych okoliczności, od trudnego położenia rozpaczliwie wycofującego się batalionu począwszy, na zdradzie kolaboranta niemieckiego skończywszy.

Nad Nowym Wiśniczem, miasteczkiem położonym na południowy-wschód od Krakowa, w pobliżu Bochni, od stuleci górują dwie wielkie budowle – zamek Kmitów i Lubomirskich oraz kompleks pochodzącego z XVII wieku dawnego klasztoru karmelitów bosych, zamieniony w 1783 roku przez Austriaków na ciężkie więzienie. Patrząc z centrum miasteczka wydaje się niemożliwe, by ktoś mógł pokusić się o zdobycie tej potężnej, położonej w niedostępnym miejscu budowli. A jednak… To właśnie w tym miejscu, siedemdziesiąt pięć lat temu, w nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku, na kilka dni przed wybuchem powstania warszawskiego, miała miejsce akcja, uznawana za jedno z najbardziej trudnych, a zarazem udanych działań polskiego podziemia.

W połowie stycznia 1945 r. mieszkańcy Bochni i okolic z nadzieją patrzyli na wycofujące się w kierunku zachodnim kolumny wojsk niemieckich. Dochodzący ze wschodu huk armat oraz naloty radzieckiego lotnictwa na pozycje niemieckie zwiastowały szybko zbliżającą się Armię Czerwoną. Kończył się czas niemieckiej okupacji, nadchodził czas nowej, komunistycznej władzy.

Liberator GR-S (BZ965) załogi kpt. pil. Zbigniewa Szostaka, która pozuje przed samolotem. Brindisi, początek 1944

Wydana w sierpniu 2006 r. interesująca książka Wojciecha Krajewskiego pt. "Powietrzna walka nad Bochnią", wyjaśnia przebieg i następstwa jednego z najdramatyczniejszych epizodów wojennych na Bocheńszczyźnie. Historia zestrzelenia nad Nieszkowicami Wielkimi polskiego samolotu liberator znalazła również swój oddźwięk w prowadzonym przedsięwzięciu Muzeum Powstania Warszawskiego. To właśnie zachowane szczątki liberatora z Nieszkowic wykorzystane zostały do rekonstrukcji samolotu, który wiele razy latał z baz włoskich z pomocą dla powstania warszawskiego. Warto więc poznać tą fascynującą historię oraz przypomnieć inny podniebny epizod - zestrzelenie nad Łąktą Górną samolotu kapitana Leszka Owsianego.