piątek, grudzień 14, 2018
0
0
0
s2sdefault
Bochnia na pocztówce z 1918 r. nakładem G. Zimmerspitza, Zb. Biblioteka Narodowa, domena publiczna

1918 - ostatni rok Wielkiej Wojny. Wieści nadchodzące z Zachodu o sukcesach państw alianckich ożywiły nadzieje na odzyskanie wolności. Klęska państw centralnych wydawała się nieuchronna. W Bochni nie czekano z założonymi rękami. Oficerowie polscy w garnizonie bocheńskim i Peowiacy przygotowywali się do przejęcia władzy w mieście. 31 października Bochnia odzyskała wolność. 

Haniebny Traktat brzeski

Zwiększenie aktywności polskiego społeczeństwa nastąpiło po podpisaniu 9 lutego 1918 r. przez przedstawicieli Niemiec i Austro-Węgier a Ukraińską Republiką Ludową tzw. Traktatu brzeskiego. Przewidywał on odstąpienie Ukrainie zamieszkałej przez Polaków Chełmszczyzny i części Podlasia. Układ ten, nazywany wtedy IV rozbiorem Polski, wywołał oburzenie Polaków w całej Galicji. Jego skutkiem był m.in. bunt Polskiego Korpusu Posiłkowego i przedarcie się II Brygady Legionów, w której walczyło wielu bochnian, przez linię frontu na stronę rosyjską.

W wielu miastach galicyjskich organizowano wielkie manifestacje i protesty przeciwko działaniom znienawidzonych już otwarcie władz austriackich. W Bochni 18 lutego 1918 r. Rada Miejska wraz z Radą Powiatową na nadzwyczajnym posiedzeniu potępiły traktat brzeski ślubując, że „póki tchu w piersiach, wszelkimi środkami walczyć będzie dla zdobycia zjednoczonej, niepodległej i nieuszczuplonej Polski”.[1]

Na rynku bocheńskim 18 lutego 1918 r. odbyła się patriotyczna manifestacja, w trakcie której na prośbę Władysława Kiernika, zgromadzeni złożyli uroczystą przysięgę, potwierdzającą niezgodę na krzywdzące Polaków postanowienia traktatu brzeskiego. Był to już otwarty bunt społeczeństwa przeciw Austrii.[2]

Trudy życia codziennego

W ostatnim roku wojny życie w mieście, jak i w całej Galicji, nie uległo poprawie. Rosnące z dnia na dzień ceny i coraz większe wydatki miasta na spłatę pożyczek, umożliwiały przygotowanie rzetelnego budżetu miasta na rok 1918, dlatego oparto się na budżecie z 1917 r. Potrzeba było pieniędzy na naprawy i remonty maszyn wodociągowych i kotłowni. Aby zapobiec klęsce głodu gmina wróciła do …handlu wymiennego z innymi miastami i rejonami.[3] Do tego dochodziła epidemia grypy "hiszpanki" zbierająca coraz większe żniwo w mieście i w powiecie.

Żołnierze z batalionu zapasowego 32 pułku strzelców obrony krajowej w koszarach w Bochni - 10 maja 1918 r. Zbiory Fotopolska.pl
Żołnierze z batalionu zapasowego 32 pułku strzelców obrony krajowej w koszarach w Bochni - 10 maja 1918 r. Zbiory Fotopolska.eu

Widać było też postępujące rozprzężenie w armii austriackiej. Wincenty Witos wspomina, że czasie odwiedzin brata w Bochni, widział w mieście wielu wynędzniałych i wychudzonych żołnierzy, tułających się bez przydziału służbowego, którym odmawiano umieszczenia w lazaretach i szpitalach. Szczególnie wstrząsnęła nim scena spod bocheńskiego dworca kolejowego, gdzie gromada głodnych żołnierzy rozgrzebywała kupę śmieci, szukając w niej resztek jedzenia w postaci zepsutego chleba czy łupin z kartofli.[4] Przygotowując się do walki o wolną Polskę, wierzono, że ta Polska poprawi los tysięcy.

Działania konspiracyjne

Tymczasem, od lipca rozpoczęła się współpraca przybyłego do Bochni kapitana Jerzego Dobrodzickiego oraz polskich oficerów z garnizonu bocheńskiego z działaczami POW-u pod kierunkiem braci Jędrychowskich. Spotkania konspiratorów odbywały się w restauracji Małka przy ulicy 3 Maja. Ich hasłem były słowa "Dzisiaj idziemy na piwo do Małka"[5]

Restauracja u Małka na pocztówce z początków XX w.
Restauracja u Małka na pocztówce z początków XX w.

Kapitan Dobrodzicki od września 1917 r. związany był z organizacją „Wolność”, która miała zakonspirowanych polskich oficerów w garnizonach w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu. W październiku 1918 spotykał się z L. Geblem i J. Gizą, działającymi w Tarnowie, gdzie stacjonował batalion zapasowy 20. pp. Trwały przygotowania do przejęcia władzy przez Polaków, zabezpieczenia broni i amunicji.[6]

Jerzy Dobrodzicki, jako generał bryg., dowódca Okręgu Korpusu II w Lublinie. Fotografia z początku lat 30. XX w., zbiory NAC
Jerzy Dobrodzicki, jako generał bryg., dowódca Okręgu Korpusu II w Lublinie. Fotografia z początku lat 30. XX w., zbiory NAC

Bezkrwawy przewrót

W ostatnich dniach października organizacje POW i „Wolność” otrzymały rozkaz przygotowania się do czynnego wystąpienia i podjęcia akcji zbrojnej przeciwko Austriakom. Przewrotu miano dokonać w jednym czasie w Krakowie,  Tarnowie, Nowym Sączu i Bochni. Na szczęście okazało się, że walka zbrojna nie jest konieczna. 31 października w godzinach porannych podczas odprawy oficerskiej kapitanowie Tadeusz Bursztyn i Jerzy Dobrodzicki odmówili posłuszeństwa austriackim dowódcom i poinformowali płk. Hugo Crona, że w mieście doszło do przewrotu i że dowództwo garnizonu obejmuje polski oficer. [7] Jednocześnie konspiratorzy z Polskiej Organizacji Wojskowej pod dowództwem Feliksa Jędrychowskiego rozpoczęli w mieście rozbrajanie austriackich żołnierzy i żandarmów, którzy nie stawiali oporu.  Grupy POW „Kampia” i „Kolanów” zajęły koszary wojskowe i magazyny żywnościowe. Grupa POW pod dowództwem Edwarda Spätha zajęła dworzec PKP i najważniejsze budynki publiczne w mieście. Stacjonujący w Bochni żołnierze zapasowego 32 pułku obrony krajowej pod dowództwem płk. Hugona Crona nie stawiali oporu, a ich dowódca przekazał dowodzenie kapitanowi Jerzemu Dobrodzickiemu.[8] Żołnierzom obcej narodowości, w tym dowódcy garnizonu, pozwolono wyjechać z miasta.

Wieczorem na rynku odbyła się radosna manifestacja, w trakcie której z budynku Starostwa (obecnie muzeum), przy aplauzie zgromadzonych, górnicy zrzucili austriackie godło.[9]  Wkrótce, na ulicach miasta pojawiły się polskie flagi i ...plakaty imitujące klepsydrę Austrii-Wiedźmy, po śmierci której cieszą się narody dotąd przez nią ciemiężone – w tym również Polacy.

Klepsydra informująca o zgonie znienawidzonej Austrii-wiedźmy. Zbiory Muzeum w Bochni
Klepsydra informująca o zgonie znienawidzonej Austrii-wiedźmy. Zbiory Muzeum w Bochni

Władzę cywilną w mieście i powiecie przejął Powiatowy Komitet Narodowy, podporządkowany Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Jego prezydium tworzyli Władysław Kiernik i Adam Ruebenbauer. Komitet wydał odezwy do ludności miasta i powiatu, w których wzywał do posłuchu, spokoju i porządku.[10]

Pierwsze dni wolności

Nazajutrz, 1 listopada, na dziedzińcu koszar kawaleryjskich, odbyła się uroczysta msza polowa, w której uczestniczyli żołnierze, członkowie Powiatowego Komitetu Narodowego i tłumy publiczności. Przebieg i atmosferę tego wydarzenia tak opisywał dziennikarz gazety „Nowa Reforma”:

Po mszy i pięknem kazaniu kapelana ks. Łuczaka, komendant załogi bocheńskiej kapitan Dobrodzicki odczytuje krótki rozkaz i wznosi okrzyk: „Niech żyje polski rząd! Niech żyje Polska!”. Po ślubowaniu defilada przy dźwiękach muzyki. Kapela gra: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Zapał tłumów potęguje się – słychać radosne okrzyki i gromkie oklaski. Ziścił się sen ojców naszych, ziścił się cud. „Boże coś Polskę” i „Rota” Konopnickiej z tysięcznych piersi wyrwane płyną potężną falą ponad domu, pola i pobliskie lasy.[11]

Tego samego dnia kapitan Jerzy Dobrodzicki, jako dowódca batalionu i komendant powiatowy wydał pierwszy rozkaz po polsku, w którym podporządkował batalion Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie i opublikował tekst przysięgi na wierność rządowi polskiemu.[12]

To zaskakujące, ale głównym zadaniem dla członków POW, tworzącego się polskiego wojska i Powiatowego Komitetu Narodowego w pierwszych tygodniach wolności nie była walka z Austriakami, a utrzymanie porządku w mieście, likwidacja band rabunkowych i rozruchów antyżydowskich. A było co robić, bo z więzienia w Wiśniczu, opuszczonego przez austriackich strażników, wyszła grupa kryminalistów, która zaczęła nękać ludność powiatu bocheńskiego. Do zwalczania tych przestępców i utrzymania porządku w mieście przyczynili się zwolnieni wcześniej żołnierze oraz członkowie bocheńskiej POW. Jednym z nich był sierżant-podchorąży Władysław Kukla z Nowego Sącza, który dostał rozkaz uśmierzenia rozruchów, ale po kilku dniach pełnienia służby był zupełnie wyczerpany, tak że przewieziono go do szpitala w Bochni, gdzie zmarł 28 XI.[13]

W wielu podbocheńskich wsiach chłopi posiadali broń, co było szczególnie niebezpieczne w czasie ich przyjazdu do Bochni na jarmarki. W mieście, dzięki pomocy wojska, udało się utrzymać ład i spokój, choć jeszcze pod koniec grudnia doszło do rabunków i pobić ludności żydowskiej na jarmarku, na co skarżyła się prasa żydowska.[14]

Mimo zmęczenia wojną, rozpoczęło się tworzenie oddziałów wojska polskiego potrzebnych do walki o granice odbudowanego państwa. Na bazie byłego austriackiego batalionu zapasowego 32. pułku piechoty powstawał oddział, który dał nieco później początek 2. pułkowi strzelców podhalańskich, walczącego na froncie ukraińskim. W grudniu 1918, w Bochni, z inicjatywy por. Ludwika Piątkowskiego, rozpoczęto formowanie Pułku Piechoty Ziemi Bocheńskiej. W styczniu 1919 oddział został przemianowany na 16 pułk piechoty, a następnie 15 pułk piechoty „Wilki”. W jego szeregach, wielu bochnian walczyło w wojnie polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej.

Dopiero 20 grudnia 1918 r. odbyło się posiedzenie Rady Miejskiej, na którym jej przewodniczący Odolar Ossoliński wygłosił znamienne słowa:

Poczuwam się do miłego dla mnie obowiązku powitać Szanownych Panów – pierwszy raz tu zebranych do radzenia nad dobrem miasta – jako wolnych już obywateli w naszej niepodległej wolnej, zjednoczonej Polsce. [15]

Po 146 latach niewoli Bochnia i ziemia bocheńska powróciły do wolnej Polski. Droga miasta do niepodległości dobiegła końca. 

 

Przypisy:

[1] ANK Oddz. Bochnia, sygn.. 30/1/0/9/92, s. 564

[2] I. Zawidzka, Bochnia i bochnianie w pamiętniku Hani Aussenberg, żydowskiej dziewczyny pochodzącej z Bochni (1917-1918) [w:] Rocznik Bocheński, T. VIII, Bochnia 2016, s. 179-181

[3] ANK Oddz. Bochnia, sygn.. 30/1/0/9/92,s. 565-566

[4] W. Witos, Moje wspomnienia cz. I, Warszawa 1988, s. 413

[5] R. Rybka, Pierwszy dzień wolności, Kronika Bocheńska, listopad 2018, nr 11 (316), s. 22

[6] A. A. Kozłowska, Generał brygady Jerzy Dobrodzicki (1884-1934) i jego rodzina, Przegląd Nauk Historycznych 2012,R. XI, nr 2, s. 104-105

[7] R. Rybka, Pierwszy dzień wolności, s. 25

[8] B. Wilkowicz, B. Wilkowicz, Powstanie i działalność Polskiej Organizacji Wojskowej na Ziemi Bocheńskiej w latach 1917-1918 [w:] Studia Historyczne, t. XXIX, 1984, z. 4, s. 563

[9] Tamże

[10] Nowa Reforma 3 XI 1918, nr 491

[11] Tamże

[12] R. Rybka, Pierwszy dzień wolności.., s. 24-25

[13] J. Giza, Patriotyczny bunt w 32. Pułku piechoty obrony krajowej „Neu Sandez”, Almanach Sądecki. 1999, R.8, nr 1(26)

[14] Nowy Dziennik, 1918 28 grudnia

[15] ANK Oddz. Bochnia, sygn.. 30/1/0/9/92, s. 585

 

Zobacz też: