piątek, grudzień 14, 2018
0
0
0
s2sdefault

Kolejny rok wojny był dla Bochni i okolic wyjątkowo ciężki. Zniszczenia, drożyzna, głód, tysiące ewakuowanych oraz wszechobecne wojsko austriackie i niemieckie towarzyszyły mieszkańcom na co dzień. Do miasta co rusz przybywali ważni goście, próbowano również wznowić naukę w szkołach. Nie zabrakło też ducha walki, o czym świadczyły kolejne zaciągi do Legionów Polskich.

Targ przy w rynku w Bochni. 1915 r.
Targ na rynku w Bochni -1915 r. Fotografia z albumu 47. Rezerwowej Dywizji Pruskiej

Koniec okupacji rosyjskiej w mieście i powiecie, nie oznaczał końca codziennych kłopotów mieszkańców. Bochnia i okoliczne miejscowości były w opłakanym stanie. Brakowało przede wszystkim żywności, bo Rosjanie zjedli wszystkie zapasy. Co prawda burmistrz Maiss ocalił trochę mąki, ziemniaków, kaszy i nafty, ale była to kropla w morzu potrzeb. Tym bardziej, że okoliczne wsie ogołocone ze zboża, bydła, nabiału i drobiu nie były w stanie dostarczyć do miasta żadnej żywności.[1] Raport komisarza powiatowego Wilczka podaje już konkretne dane o stratach i zniszczeniach we wsiach bocheńskich. Najtragiczniejsza sytuacja była w Leszczynie, w większości spalonej w trakcie działań wojennych. Spalone kościoły, domostwa i szkoły były również w Uściu Solnym, Cerekwii, Bogucicach. Niemal każda wieś poniosła straty szacowane na wiele tysięcy koron.[2] W samej Bochni, wiele sklepów i domostw było zdemolowanych i pozbawionych mebli. Kopalnia soli opuszczona przez Rosjan, którzy zdołali z niej wywieźć 7 wagonów soli, została przez nich zaminowana. Ponoć wcześniej Rosjanie znaleźli w niej ukryte kosztowności zamożniejszych mieszkańców miasta.[3] Ogólnie burmistrz Maiss szacował straty miasta na kwotę przeszło 6 milionów koron.[4]

Dodatkowo Bochnia stała się miastem na zapleczu walk toczących się nad Dunajcem. Budynek gimnazjum został zajęty na austriacki szpital wojskowy, do którego niemal codziennie przywożono rannych z frontu. Podobny szpital znajdował się w Domu Katolickim (dzisiaj budynek Oratorium) oraz w sąsiednim Wiśniczu. Magistrat musiał zająć się pochówkiem poległych żołnierzy i cywilów z Bochni i okolicznych wsi, gdyż ich prowizoryczne, płytkie groby groziły wybuchem zarazy.[5]

Biskup krakowski Adam Sapieha

Tragiczna sytuacja mieszkańców po inwazji rosyjskiej oraz tysięcy ludzi ewakuowanych znad Dunajca do powiatu bocheńskiego stały się przedmiotem troski biskupa krakowskiego księcia Adama Sapiehy. Ten legendarny kapłan zasłynął z wielkiej wrażliwości na nędzę ludzką oraz ze znakomitej organizacji pomocy dla potrzebujących. Założony przez niego w styczniu 1915 r. Krakowski Biskupi Komitet Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny bardzo sprawnie zajął się zbiórką pieniędzy i pomocą humanitarną. Na początku lutego biskup Sapieha udał się automobilem w okolice Bochni, aby na miejscu zbadać potrzeby mieszkańców i ewakuowanych. Odwiedził Niepołomice, Zabierzów i samą Bochnię. Szczególnie wrażenie wywarła na nim wizyta w Leszczynie, która najmocniej ucierpiała w wojnie, a setki ludzi zostało w niej bez środków do życia. Za jego staraniem pogorzelcy otrzymali nie tylko żywność, w postaci mąki kaszy i grochu, ale także dużo odzieży i bielizny. W innych wsiach pod Bochnią „ straszna ta nędza nieszczęśliwej ludności uczyniła na księdzu biskupie bolesne wrażenie i polecił natychmiast zająć się dostarczeniem do tych okolic mleka, mąki i ubrań ciepłych” o czym informowała gazeta Gwiazdka Cieszyńska.[6]

Pomocą dla miasta i powiatu zajęły się najpierw władze starostwa, na czele ze starostą Makarewiczem, a później Kiernikiem. 3 lutego 1915 r.  utworzono  w  Bochni,  pod  przewodnictwem  burmistrza  Maissa,  komitet mający  pracować  na  rzecz  złagodzenia  sytuacji  spowodowanej  działaniami wojennymi. Do władz Galicji zwrócono się z prośbą o ziarno siewne, inwentarz  pociągowy  oraz  wstrzymanie  rekwizycji  żywności  przez  wojsko austriackie.  Ocenę bieżącej  sytuacji  na  ziemi  bocheńskiej  prowadziły  liczne  komisje  rządowe i przedstawicielstwa organizowane przez polskich polityków. Poprawa sytuacji nastąpiła  dopiero  w  maju  1915  r.  po  przesunięciu  się  walk  w  stronę  Gorlic, przez co bocheńskie przestało pełnić rolę zaplecza frontowego.[7]

Uszkodzony most kolejowy na Rabie
Uszkodzony most kolejowy na Rabie. Fot. Austriackie Archiwum Państwowe 

Dla niesienia pomocy i transportu wojsk na wschód ważne było szybkie przywrócenie komunikacji kolejowej. Most na Rabie w Cikowicach został częściowo uszkodzony – jeden tor był zniszczony, a w drugim uszkodzone były słupy podporowe. Z pomocą wojska dość szybko podparto tor słupami i puszczono po nim pociągi. 26 grudnia 1914 r. wyjechał Krakowa w kierunku Tarnowa pierwszy pociąg pancerny, a w następnych tygodniach zaczęły kursować z Brzeska i Bochni składy wypełnione rannymi, których wieziono do Krakowa.[8]

Wraz z powrotem wojska austriackiego rozpoczęły się w Bochni i sąsiednich miejscowościach poszukiwania zdrajców i konfidentów wysługujących się Rosjanom. Przed sądem wojskowym stanął m.in. budowniczy miejski Kotłowski, za to, że podczas inwazji czynił górnikom różne obietnice co do przyszłych rządów Rosjan. Po siedmiu tygodniach aresztu, został zwolniony ze względu na stan zdrowia psychicznego. Najbardziej jednak oburza fakt, że o współpracę z okupantem carskim oskarżano również burmistrza Maissa. Przebywający w Bochni w czerwcu 1915 r. poseł Hupka pisał:

„Burmistrz  Majs,  który  w  czasie  najazdu rosyjskiego w stronę Bochni na swem stanowisku wytrwał, ludność przed grabieżą  bronił  i  wielkie  dla  miasta  i  mieszkańców  położył  zasługi,  jest  obecnie bardzo rozgoryczony. Doznał bowiem wielu przykrości od władz wojskowych austriackich, był pod śledztwem”[9]

Wincenty Witos. Fot. z 1920 r.
Wincenty Witos. Fot. z 1920 r.

Na wiosnę, pod naciskiem dowództwa niemieckiego, zarządzono ewakuację ludności z gmin położonych po lewej stronie Dunajca. Tysiące ludzi wyruszyło na zachód w stronę Brzeska i Bochni. Wśród nich był Wincenty Witos z Wierzchosławic, poseł na sejm i przywódca PSL. Po kilku tygodniach zamieszkał w Bochni, a ściślej w Chodenicach, u radnego powiatowego Jana Dygi. Spotykał się zarówno z burmistrzem Maissem, jak i jego zięciem, związanym z ruchem ludowym, Władysławem Kiernikiem. [10]

Witos był uważnym obserwatorem i z nieukrywanym podziwem, ale i niechęcią, patrzył, jak w połowie kwietnia przez Bochnię przeciągały wojska niemieckie szykujące się do bitwy gorlickiej. Do Bochni miał też przybyć syn cesarza Wilhelma II, którego Maiss miał uroczyście powitać i ugościć. Witos był rozczarowany poglądami obu panów. Bezkompromisowy, uważał wojska niemieckie za wroga Polski. Tym bardziej, że od kilku tygodni widział, jakie porządki zaprowadzają Prusacy i wojskowe sądy austriackie szukające rzekomych zdrajców  i masowo wydające wyroki śmierci na Bogu ducha winnych chłopów i mieszczan. Z kolei Kiernik zafascynowany był widokiem potęgi pruskiej i austriackiej i liczył, że szybko zmiażdży ona Rosjan.

Ciekawe przemyślenia w osobistej rozmowie zdradził Witosowi burmistrz Maiss. Na zarzuty, że poniża się i usłużnie wyczekuje wizyty przedstawiciela najgorszych prześladowców Polski, którzy gdy wygrają wojnę połkną Polaków bez śladu, Maiss odparł, że on nie jest przyjacielem Niemców, ale uważa, że dopóki zwyciężają to lepiej być z nimi w dobrych stosunkach niż bezsensownie narażać się na represje. Nie ufał Francuzom i Anglikom, a Moskali uważał za zwyczajnych „śmierdzących patałachów”. W stanowisku burmistrza, widać polityczny realizm, konieczny dla funkcjonowania miasta. Nie był to jeszcze czas na samodzielną politykę i walkę o niepodległość, o czym marzył Witos. Nic więc, dziwnego, że on jako chłop był zdegustowany poglądami przedstawicieli władz miasta i powiatu. Bardziej przemawiało do niego stanowisko jego gospodarza Dygi, który miał tę sytuację podsumować słowami:

 – Panie prezesie, wiecie, co ja wam powiem? Te nasze inteligenty, to są tacy jak Żydzi. Idą zawsze z tymi, co są górą”.[11]

Odbudowany przez wojsko austriackie most na Rabie w Proszówkach
Odbudowany przez wojsko austriackie most na Rabie w Proszówkach

Znaczącym wydarzeniem w owym czasie była wizyta w Bochni dowódcy 4. Armii austro-węgierskiej arcyksięcia Józefa Ferdynanda. 11 kwietnia przybył on do Proszówek, gdzie wojsko odbudowało zniszczony przez Rosjan most na Rabie. Poświęcenia mostu dokonał proboszcz bocheński Wilczkiewicz, w asyście kapelanów wojskowych, a arcyksiążę łaskawie zgodził się aby most nosił jego imię. Uroczystość oglądało wojsko, mieszkańcy a uświetniła ją orkiestra salinarna. Następnie generał wygłosił krótkie przemówienie oraz rozmawiał ze starostą i burmistrzem o problemach sanitarnych i zaopatrzeniowych. Po uroczystościach na moście udał się do specjalnie udekorowanej na jego cześć Bochni, gdzie oglądał budujący się szpital koński. Stąd odjechał automobilem do Brzeska.[12]

Dodajmy w tym miejscu, że z uniżeniem witano człowieka, który szczerze nie lubił Polaków, a swoje niepowodzenia wojskowe i brak talentu rekompensował dokonywaniem masowych aresztowań i wieszaniem chłopów w Galicji. Nie bez przyczyny obdarzono go ksywką „Wieszatiel”.[13]

Teren szpitala dla koni leżał w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego
Teren szpitala dla koni leżał w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego

Wspomniany wcześniej szpital koński, zbudowali Austriacy w miejscu dawnej targowicy, tj. na terenie gdzie dziś znajduje się Galeria „Rondo”. Konie w działaniach wojennych spełniały niezwykle ważną rolę – służyły kawalerii, ale przede wszystkim w transporcie artylerii, taborów, zwłaszcza po fatalnych drogach galicyjskich. W bocheńskim szpitalu wybudowano 7 drewnianych baraków, w których leczono naraz 300 koni rannych, odparzonych, chorych po przemalowywaniu czy zakażonych chorobami zakaźnymi. Kilka baraków służyło jako pomieszczenia załogi szpitala, magazyn leków i ambulatorium weterynaryjne. Dodatkowo w kwietniu 1915 r. wojsko wybudowało trzy baraki po drugiej stronie ulicy Proszowskiej, w miejscu dzisiejszego centrum handlowego „Sanit”, z przeznaczeniem na magazyny siana, paszy i słomy dla koni. 23. Szpital Koni funkcjonował w Bochni do zakończenia I wojny światowej w listopadzie 1918 r.[14] W zbiorach Austriackiego Archiwum Państwowego zachowała się dosyć obszerna dokumentacja fotograficzna szpitala, dostępna dziś również on-line. [15]

Ludwig Ganghofer w samochodzie z generałem Rothem. Bochnia, kwiecień 1915
Ludwig Ganghofer w samochodzie z generałem Rothem. Bochnia, kwiecień 1915

Szpital dla koni, ale także same miasto i okolice, odwiedził w kwietniu 1915 r. Ludwig Ganghofer. Ten popularny niemiecki pisarz pełnił wtedy funkcję korespondenta wojennego na froncie wschodnim. Ponieważ był bardzo zaprzyjaźniony z samym cesarzem Wilhelmem (z którym zresztą spotkał się na dworcu kolejowym w Brzesku)[16], stały przed nim otworem różne budynki i kwatery wojskowe. W Bochni, w towarzystwie generała Josepha Rotha, współautora zwycięstwa pod Limanową i Łapanowem, oglądał szpital dla koni, a także budynki z rosyjskimi jeńcami wojennymi. Opisuje też (nie podając niestety nazwy miejscowości) stację lotniczą pod Bochnią, ukrytą w sosnowym lesie.[17]

Ważnym problemem tego roku, było przywrócenie działalności szkół bocheńskich, a zwłaszcza gimnazjum. Zarówno budynek gimnazjum jak i bursa były zajęte przez wojsko austriackie. Mimo to, nie czekając na władze, grono profesorów i katechetów postanowiło rozpocząć w marcu naukę w Domu katolickim, a później u pani Górowej. 15 marca rozpoczęto naukę przy akompaniamencie „odgłosu armat znad Dunajca”. Problemem był wtedy brak kadry nauczycielskiej, gdyż część profesorów w kwietniu powołano do CK wojska. W dodatku po zwycięstwie pod Gorlicami do Domu katolickiego znowu powrócił szpital wojskowy, a gimnazjaliści musieli się wynieść i uczyć do końca roku szkolnego w salach Rady Powiatowej[18]. O przywrócenie normalnego funkcjonowania Gimnazjum i innych szkół w mieście od września wnioskowali radni miejscy, ale burmistrz uprzedzał, że miasto nie ma na to potrzebnych pieniędzy.[19]

Stopniowo zwiększała się liczba uczniów, do szkoły też wracali profesorowie. Rok szkolny przedłużono do 30 lipca. Dzień przed rozdaniem świadectw, odprawiono nabożeństwo żałobne za poległych uczniów.[20] W nowym roku szkolnym, rozpoczętym 8 września 1915 r. Gimnazjum prowadziło naukę na dwie zmiany w bursie gimnazjalnej i taki stan rzeczy trwał do 31 marca 1916 r.[21]

Pierwsze miesiące po okupacji rosyjskiej nie sprzyjały akcji werbunkowej do Legionów. Zajęty sprawami powiatu i udzielania pomocy, komisarz wojskowy PKN Władysław Kiernik został zastąpiony na tym stanowisku przez chorążego Legionów Tomasza Plutę. W swoich sprawozdaniach nowy komisarz podkreślał, że w Bochni i powiecie stanowisko ludności wobec Legionów jest nader przychylne, ale powszechne zubożenie społeczeństwa wpłynęło na obniżenie zebranych funduszy na rzecz Polskiego Skarbu Wojskowego. Mimo to dzięki różnym uroczystościom i wieczorkom patriotycznym udało się zebrać trochę funduszy na rzecz rodzin legionistów oraz pomocy dla ewakuowanych mieszkańców wsi znad Dunajca.[22]

Pobyt legionistów Piłsudskiego w Lipnicy Murowanej upamiętnia specjalna tablica
Pobyt legionistów Piłsudskiego w Lipnicy Murowanej upamiętnia specjalna tablica

Po wygranej w bitwie gorlickiej (2-5 maja) i stopniowej poprawie sytuacji gospodarczej, kolejne zastępy bochnian, w tym zwłaszcza uczniów starszych klas Gimnazjum wyruszyło do II i III Brygady Legionów. Wśród nich był 16-letni Leopold Okulicki, który został żołnierzem 3. Pułku II Brygady LP pod pseud. „Sęp”. [23]

Na ziemi bocheńskiej pojawili się również żołnierze I Brygady Józefa Piłsudskiego. Po zaciętej bitwie pod Łowczówkiem, odpoczywali oni na początku stycznia 1915 r. w Lipnicy Murowanej i Rajbrocie. Odchodząc na dalszy odpoczynek do Kęt, zostawili w miasteczku szpital polowy z rannymi. Spośród z nich zmarli podoficerowie: Henryk Halski ze Lwowa oraz Józef Salski z guberni kieleckiej. W uroczystościach pogrzebowych Salskiego wzięli udział mieszkańcy miasta, członkowie cechów, inteligencja, okoliczni włościanie i wojsko. [24] Ich groby znajdziemy dziś w kwaterze I-wojennej na cmentarzu przy kościele św. Leonarda. Więcej na ten temat TUTAJ

Dodajmy na koniec, że coraz częściej do bocheńskich domów i rodzin docierały smutne informacje o śmierci lub ranach najbliższych, zmobilizowanych do CK armii lub Legionów. Ich nazwiska publikowały gazety galicyjskie, w tym organ ludowców „Piast”.[25] Wojna odciskała swoje piętno na każdym kroku. Nowy rok 1916 miał jednak przynieść trochę nadziei na lepsze jutro.

Przypisy: 

[1] Nowa Reforma, 1914, nr 572

[2] ANKr., NKN. „Okupacja rosyjska w Galicji, sygn. 29/530/281. Raporty z terenu. 1914–1915”, s. 6-7

[3] Nowa Reforma, 1914, nr 556

[4] Nowa Reforma, 1914, nr 570

[5] Nowa Reforma, 1914, nr 572

[6] J. Polak, Wojenne przypadki Bochni w 1914 roku na łamach prasy Śląska Cieszyńskiego, Wiadomości Bocheńskie, nr 1 wiosna 2015, s. 14

[7] P. Krokosz, op. cit, s. 150

[8] H. Łukasik, op. cit., s. 185

[9] ANKr O/Bochnia, Księga obrad Rady Miejskiej w Bochni 1906 – 1928, sygn. 30/I/92 s. 528; J. Hupka, Z czasów wielkiej wojny. Pamiętnik nie kombatanta, Lwów 1937, s. 88–89.

[10] W. Witos, Moje wspomnienia. Cz. I, Warszawa 1988, s.329, 352

[11] Tamże, s. 353

[12] Głos Narodu, 1915, nr 182 z 12 kwietnia; Ilustrowany Kuryer Codzienny, 195, nr 187 z 15 kwietnia

[13] A. Chwalba, Wielka wojna Polaków 1914-1918, Warszawa 2018, s. 132

[14] R. Rybka, Szpital koni, Kronika Bocheńska, marzec 2018, nr 3, rok XXVI, s. 41

[15] http://www.archivinformationssystem.at/detail.aspx?ID=3033190 (dostęp: 16.09.2018)

[16] http://www.archivinformationssystem.at/detail.aspx?ID=3033377 (dostęp: 16.09.2018)

[17] L. Ganghofer, Die Front im Osten, Berlin 1915

[18] Sprawozdanie Dyrekcyi c.k. gimnazyum w Bochni za rok 1914/1915, s. 13-15

[19] ANK Oddz. Bochnia, Akta miasta Bochni, sygn. 30/I/92, s. 534

[20] Sprawozdanie Dyrekcyi..., s. 16

[21] Sprawozdanie Dyrekcyi c.k. gimnazyum w Bochni za rok 1915/1916, Kraków 1916, s. 26, wersja on-line: http://dlibra.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication?id=386&tab=3

[22] ANKr., NKN. „Okupacja rosyjska w Galicji, Raporty z terenu. 1914–1915”, sygn. 29/530/281, s. 30-34

[23] Sprawozdanie Dyrekcyi c.k. gimnazyum w Bochni za rok 1914/1915, s.15; biogram Leopolda Okulickiego na stronie IPN https://okulicki.ipn.gov.pl/oku/biogram/2079,Biogram.html

[24] Głos Narodu, marzec 1915

[25] Listy strat 1914-1918 dla powiatu bocheńskiego opracował T. Drabant. http://brzesko.ws/_brzesko/documents/historia/iww/straty/td_lista_strat_p_Bochnia.html

http://brzesko.ws/_brzesko/documents/historia/iww/legiony/bochnia/td_legiony_lista_strat_bochnia.html

 

Zobacz: Bochnia na drodze do niepodległości(4). Rok 1916